Wydawca: I, Voidhanger Records
Nie kojarzę zbytniego zainteresowania tym projektem w Polsce (chociaż mogło mnie ono ominąć). Widziałem bodaj ze dwie recenzje ubiegłego rocznego materiału „Dysmor”. Z nowym krążkiem pewnie nie będzie lepiej. A to sprawa wysoce niesprawiedliwa.
Venomous Echoes to jednoosobowy projekt, którego trzy ostatnie pełnowymiarowe materiały są sygnowane logiem I, Voidhanger Records. I już to powinno wzbudzić zainteresowanie. Jednocześnie dać Wam pewien kierunek w którym przyjdzie podążyć w czasie odsłuchu. Można powiedzieć jest dziwnie. Chociaż akurat to określenie obecnie jest a) nadużywane – przez muzyków do opisywania swoich dźwięków, b) tak w zasadzie jest na tyle rozległym polem, że mieści sztukę niezależnie od – oczywiście postrzeganego indywidualnie – stopnia „weird”.
Elementem podstawowym jest tutaj black / death lub jak kto woli poczerniony śmierć metal. Odpowiedzialny za projekt Ben Vanweelden sprawnie pływa sobie między technicznym brzegiem a klasycznym podejściem. Czytać – czuć między innymi Morbid Angel. Nie wychodzi to jednak poza standardowe przymiotniki opisujący takie granie. Ale tylko, że to jedna część tego, co usłyszycie na tym albumie. Zdecydowanie ciekawiej robi się, kiedy Wasze uszy zostaną przejęte przez cześć elektroniczną. W rozumieniu sampli, syntezatorów i innych VST. Ben Vanweelden, chociaż dla sprawiedliwości dodam, że według RYM na tym materiale pomagał mu Stephen Knapp – nie wiem w jakim stopniu – nie będę wymyślał, bardzo dobrze czuje się w takiej estetyce.
Wróćmy do elektroniki. Czego tutaj nie ma… Jest synth horror (tak go sobie tutaj określę). Początek „Mater”. Zresztą utwór ten przechodzi później w akustyczno – samplową część, która wywołuje u mnie skojarzenia chociażby z Abigor z połowy lat dziewięćdziesiątych. Mamy również coś, co można podpiąć pod dark ambient, zdarza się i minimal. Plus sample z gatunku „skąd ja to znam”. Tutaj na myśli intro i motyw przewijający się przez pierwszy utwór. Zresztą, w moim odczuciu najlepszy.
I o ile razem z metalowym kośćcem, tworzy ona interesującą całość, to właśnie na całą elektronikę zwróciłbym tu szczególną uwagę. Czy jest to materiał wart uwagi? Tak.
Ocena: 7/10




