No i zagwozdka, bo oto wjechał nowy krążek grupy Diatom. Tych ananasów akurat pamiętam, bo poprzedniczki nie potraktowałem wybitnie ulgowo. I tej wcześniejszej również. Mam jednakże dobrą wiadomość – „Low Light” jest lepsza.
Niewiele moim zdaniem – ale jednak lepsza. Dlatego też zacznę od plusów. Najpierw – szata graficzna. Podoba mi się wydanie tej płyty, mamy tam dużo białego koloru i totalnie mi się to podoba. Widać, że Diatom posiedział nad konceptem „Low Light”. Potem lecimy z muzyką – w mojej opinii zrobiło się zdecydowanie ciekawiej niż wcześniej. Mój faworyt, czyli „Until”, z fantastyczną linią basu, zahaczającą o klimaty noir to jedna z lepszych rzeczy jakie mi dane było słyszeć w polskiej muzyce niezależnej i niemetalowej ostatnimi czasy. Naprawdę, duże brawa.
W ogóle pod względem muzycznym ta płyta Diatom trafia do mnie najbardziej. Podoba mi się praca gitar i bardzo ciekawe riffy – pulsujące, niespokojne. Jest to coś, czego brakowało wcześniejszym wydawnictwom – swojego rodzaju spójności warstwy muzycznej. To nie jest ciężka muzyka, przynajmniej dla mnie. Ale jest do pewnego stopnia ciekawa, przecinają się nam tu ślady progresji, smutnego rocka, post metalu – to wszystko ma szansę być naprawdę niezłą mieszanką. Ale nie jest. Dlaczego? W mojej opinii Diatom stoi zbytnio w rozkroku, co odrzuca część konkretniej określonych recenzentów. Na przykład mnie. Coś co ma szansę być fajnym komglomeratem wpływów jest niestety niespójne, a na domiar złego – mało metalowe, więc w Chaos Vault wyżej wała nie podskoczą, jak to mawiał nieodżałowany major Walenda z „Psów”. Problemem dla mnie są też wokale, które po prostu nie zawsze referują z muzyką – a szkoda, bo jak podkreślałem gitary w Diatom tym razem robią dobrą robotę. Cieszy natomiast progres i to, że w końcu coś mnie u tych muzyków zaciekawiło.
Jest więc lepiej, ale jeszcze nie będę bił się w piersi i przepraszał za błędy wcześniejszych recenzji. Zespołowi więc kibicuję, może kiedyś ich płyta nie opuści mojego odtwarzacza przez dłuższy czas? Kto wie. Póki co jest lepiej niż przeciętnie. W moich oczach/uszach to już coś w przypadku tego rodzaju muzyki.




