Wydawca: Piranha Music
Czy do tak ładnej, słonecznej majowej niedzieli jak dziś można zapuścić sobie najnowszą płytę Ampacity? Można, jeszcze jak – pasuje idealnie.
Moja przygoda z Ampacity zaczęła się przy okazji poprzedniej płyty, czyli „IV”. Polubiłem się wówczas z tym rockowym ansamblem i od czasu do czasu odpalałem sobie ten album celem wprowadzenia się w nastrój relaksacji. Teraz to samo będę robił przy „Cosmic Indiference”. Lubię sposób, w jaki ta muzyka płynie – totalnie niezobowiązujący, instynktownie chillujący, jak podczas jednego dużego jammu. Raz wprowadza w euforyczny nastrój, kiedy indziej wycisza. Nie mam zbyt dobrego warsztatu, żeby opisać tę muzykę – słyszałem, że kraut rock, że space rock… Może i tak. Ja tu słyszę przede wszystkim rocka, mocno zakorzenionego w latach siedemdziesiątych. Z cudowanie pulsującym basem, z melodiami, które prowadzą Cię przez gąszcz planet i gwiazd na wiosennym, nocnym niebie. Słuchasz i jest ci błogo.
Ponadto ten materiał brzmi fantastycznie, podczas słuchania „Cosmic Indiference” niemal czujecie ciepło bijące od wzmacniaczy i wibracje płynące kablami. Sound tej płyty jest bardzo naturalny, organiczny.
Ostatnie ochy i achy kieruję ku oprawie graficznej i generalnie sposobowi, w jaki Piranha Music wydała ten krążek. Już sam pomysł na slipcase jest prosty a bardzo fajny. A ta okładka w zderzeniu z muzyką – miód.
Więc jeśli szukacie niezobowiązującego krążka, który Was po prostu łagodnie wychilluje – Ampacity poleca się do odsłuchu. Świetny krążek.
https://www.facebook.com/ampacityband
https://www.facebook.com/piranhamusicpl





