Wydawca: Societas Metal Cartel
Lubię, gdy zespoły które lubię wydają nowe wydawnictwa. A gdy zespoły które lubię wydają nowe wydawnictwa z innymi zespołami, które lubię – wtedy jakby lubię wszystko podwójnie. Podwójną radość dziś sponsoruje Yfel 1710 oraz Dominance.
Te dwie hordy bowiem połączyły siły, dzięki czemu „Zakon Nienawiści” od kilku tygodni stale gości w moich głośnikach. Całość rozpoczyna ekipa z Warmii i nie ukrywam – moi faworyci. Tom to gość, którego zespoły korzystając w większości z tradycyjnych środków dostarcza muzykę nietuzinkową, wymykającą się innym zespołom, wychodzącą przez szereg. Yfel 1710 to z jednej strony właśnie takie tradycyjne black metalowe grzmocenie, jednak słuchacz wyczuwa tutaj drugie dno. Tak było na każdym materiale dotychczas, więc i split podąża tą ścieżką. Trzy numery jakie tutaj dostajemy mają bardzo dobry klimat – agresywny, ale też nieco obłąkany, czego kulminacją jest „Brama Czaszek”. No tak – Yfel 1710 ma polskie teksty, które zdecydowanie polecam zgłębić. Plus niezaprzeczalny atut, czyli mnogość warstw wokali. Ja jestem tradycyjnie kupiony tą muzyką i fajnie, że trzyletnia cisza została przełamana tak kapitalnymi numerami.
Kolejne trzy kompozycje są autorstwa szczecińskiego Dominance. U nich to ja z kolei naprawdę doceniam konserwatywne podejście do tematu zimnego i melodyjnego black metalu. U nas mało który zespół pogrywa sobie w ten sposób. Fakt, jest teraz Towards Hellfire, które poniekąd porusza się w podobnych rejonach. W muzyce Dominance usłyszycie sporo Dissection, Soul Reaper czy black/thrash metalowych naleciałości od Nifelheim czy też jakby się uparł wczesnego Enthroned lub Dark Funeral. Szczecinianie śmigają ze swoim black metalem jeszcze szybciej i bardziej jadowicie w porównaniu do kamratów z pierwszej części splitu, generalnie poruszają się w odrobinę innych rejonach czarnej sztuki, a jakoś tak sobie teraz myślę, że przecież dobór tych dwóch hord na split wydaje się taki oczywisty! Coś jakby dwa odłamy jednego zakonu, c’nie?
Choć czytacie to w marcu, recenzję napisałem w lutym, a sam „Zakon Nienawiści” ukazał się w styczniu. Mogę więc rzec, że mamy do czynienia z zajebistym początkiem roku, który trochę na własne życzenie rozciągnąłem niemal na kwartał. Ale jak coś jest dobre, to nie ma co tego chować po jednym odsłuchu. A tutaj zarówno Yfel 1710 jak i Dominance dowiozły. Na tyle, że trudno mi wybrać lepszą część (mimo, że początkowo obstawiałem Olsztynian). A to znaczyć może po prostu o kunszcie obu hord i pomyślunku tego, który je ze sobą spiknął.




