Wydawca: Time Before Time Records
„Uch, jaka brzydka muzyka” – pomyśli zapewne niejeden fan nowoczesnego metalu, jeśli puści mu się ostatnie jak dotąd dokonanie peruwiańskiego bandu Death Invoker.
Materiał ten to demo z 2010 roku, zatytułowane mało odkrywczo – „Demo 2010”. Muzyka, podobnie jak tytuł, również odkrywcza nie jest. To kawał obskurnego metalu, przy słuchaniu któregoż siarka drażni nozdrza, smoła zatyka płuca, a iskry ranią skórę. Surowe brzmienie tego materiału zabija przysłowiowego pozera wychowanego na ładnej muzyce, a czas w jakim to zrobi zależy tylko od wytrzymałości nieszczęśnika. Wyraźne wpływy Sarcófago i te mniej wyraźne jak na przykład Sodom, Sepultura, Mutilator czy nawet Varathron (abyssic sound z pogłosem na wokalu usilnie pcha w ich stronę moje skojarzenia) na pewno nie sią przeznaczone dla osobników, którzy słuchają metalu od ośmiu miesięcy by zaimponować kolegom w gimnazjum. Chwilami te zapożyczenia są bardzo, ale to bardzo wyraźne, że nie wspomnę tu o ostatnim na kasecie numerze „Satanas” – wiadomo czyim. Więc myślę, że tajemnicą nie jest, kto powinien sięgnąć po tą demówkę. A czy podoba mi się ta muzyka? Jasne, taka muzyka zawsze mi się podoba, hehe. „Demo 2010” nie wyrwało mnie z pantofli, jednak słucha się tego przyjemnie, jeśli ktoś znajduje oczywiście przyjemność w takiej anachronicznej łupance. Ja znajduję.
Podsumowanie? Cholera, najprostsze z możliwych – szukać tego materiału i wspierać tego typu rzeczy. Tak brzmi metal.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Black Prologue (intro) | ||
| 2. | Satanic Force | ||
| 3. | Massive Slaughter | ||
| 4. | Spectres from Beyond | ||
| 5. | Metal Vengeance | ||
| 6. | Prophecies of Destruction |




