Wydawca: Redrum666 Records
Ten album męczyłem co najmniej od lata. Ale nie wyobrażacie sobie chyba słuchania tego materiału, gdy na zewnątrz plus trzydzieści stopni, laseczki śmigają opalone, odsłaniając co się da, a słonko jeszcze im świeci, bo wszak dziewczyny lubią brąz, a ono o tym wie…
Ale przyszedł późny listopad, po nim wczesny grudzień (zazwyczaj tak właśnie jest), więc zabrałem się za Source Of Deep Shadows i ich najnowsze dokonanie. Tak, to jest muzyka na aurę jak dzisiaj. Piździ przeokrutnie, zniknęły opalone dekolty, pojawiły się moherowe okrycia głowy, w odtwarzaczu zakręciła się „Fading Emptiness” i wtopiła się idealnia we wszędobylską szarugę. Ponure, wolne, leniwe gitary wiodą nas przez najbliższą godzinę pomiędzy odcieniami szarości, raz przechodząc w łagodniejsze tony, raz w zajebiście ciężkie uderzenia – jedynie tempo się tutaj nie zmienia, płynąc bardzo powoli przez większość krążka. Jedynie bodaj w piątym (i jeszcze którymś) numerze, niespodziewanie dostajemy szybką kanonadę perkusji – poza tym dwoma wyjątkami ślamazarny doom metal mieli nas non stop, kojarząca mi się oczywiście z My Dying Bride (piszę „oczywiście” bo moja skala porónawcza w tym gatunku do najszerszych nie należy), zimnym i melancholijno – deprsyjnym doom metalem w ich stylu. Nawet wokal podobny. I nie słucha się tego źle, z tym, że jest to płyta sezonowa, coś jak ciepły szalik i gruba czapa – w lecie w tym nie pobiega człowiek, musi być zima i musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury.
Okej, kto chętny podołować się w jesienno – zimowe wieczory, niech szuka „Fading Emptiness”. Trudności mieć nie powinien, bo to nasze, polskie. I dobre.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Intro | ||
| 2. | Fading Desolation | ||
| 3. | Dark Escape | ||
| 4. | Priomordial Fears | ||
| 5. | Endless Cold | ||
| 6. | Crystal Cage (part I) | ||
| 7. | Crystal Cage (part II) | ||
| 8. | Only Dust |




