Wydawca: Societas
Klimorh to gość, który nie lubi siedzieć bezczynnie i narzekać, że kiedyś to było. Co prawda na nowe Non Opus Dei czekamy już szósty rok (szturch, szturch, proszę się nie guzdrać!), za to materiały od Yfel1710 w tym roku dostaliśmy już dwa. A najnowszy to właśnie recenzowany trzeci krążek zespołu – „Black Metal Gnosis”.
W zasadzie nie słyszę na nim większych zmian stylistycznych od tego, co Yfel1710 zaprezentował na tegorocznym splicie z Dominance. Ten twór porusza się w klimatach konserwatywnego black metalu – nie ma tu wiele nowinek i poszukiwań. Czarny metal, który został nam dostarczony utrzymany jest w szybkich tempach – choć wyjątkiem jest taki „Diabelskie Pakty” – numer bardziej stonowany, w zdecydowanej większości jednak utwory z „Black Metal Gnosis” są bardzo bezpośrednie i agresywne. Nie inaczej jest z wokalami, choć na tym polu jakby Klimorh mniej kombinuje niż wcześniej. W sumie ogranicza się do charakterystycznego krzyku, w kilku miejscach mamy czyste, mówione partie. Porąbanych wokali, do których przyzwyczaił nas w Non Opus Dei, ale i na wcześniejszych materiałach jest jak kot napłakał. Czy to źle? Niekoniecznie, przez to płyta sprawia wrażenie jeszcze bardziej zwartej.
W jakiś sposób ten krążek cały czas nawiązuje moim zdaniem do sceny fińskiej czy bardziej agresywnych aktów z Norwegii, natomiast już chyba nie są to tak wyraźne nawiązania jak na dwóch wcześniejszych albumach. Możliwe też że to przez uwagi na brzmienie, jakby ciut… cieplejsze? Albo to tylko moja imaginacja.
Oczywiście nie sposób milczeniem pominąć doskonałej okładki, utrzymanej już w stricte undergroundowym, black metalowym stylu. A stoi za nią JRMR, więc wiadomo że popeliny na front coverze tutaj nie uświadczycie.
I to by było na tyle jeśli chodzi o „Black Metal Gnosis”. Kolejny bardzo dobry album z logiem Yfel1710. Patrząc na program wydawniczy tego zespołu teraz powinniśmy oczekiwać kolejnego splitu. Ja wypatruję i mam nawet kilka pomysłów.
https://www.facebook.com/yfel1710





