Skip to main content

Wydawca: BraveWords Records

Która to już próba powrotu Paula Di’ Anno powrotu na szczyty? Jak dobrze liczę to czwarta. Plus jest taki, że w przypadku Paul Di’Anno’s Warhorse liczba odniesień do tego, że te czterdzieści pięć lat temu był wokalistą Iron Maiden jest zdecydowanie mniejsza niż wcześniej.

No i niby z jednej strony zespół działa pod nazwą Warhorse, ale we wszystkich njusach i tak dalej mamy cały czas Paul Di’Anno’s Warhorse. Nie dziwię się w sumie dwóm muzykom z Chorwacji, że uciekają się do takiego zabiegu, no bo nie czarujmy się – kto by o nich słyszał? A tak, szansa zdecydowanie większa.

Dobra, co znajdziemy na tym albumie? Trochę ponad pół godziny heavy metalu, oczywiście w jakimś tam stopniu opartego o motywy znane z Iron Maiden, ale nie do końca – wpływów mamy tutaj masę, w większości totalnie uznane nazwy. Jak to brzmi? No totalnie przewidywalnie i generycznie. Takich zespołów na świecie są tysiące, ten konkretny ma szczęście, że za mikrofonem siedzi, jakby nie było, legenda. Same numery są natomiast całkowicie przewidywalne i wypadają z głowy zaraz po wybrzmieniu ostatnich nut. Trochę skandowanych refrenów, gitarowych popisów, galopujących temp, wokali z jednej strony nie najgorszych, ale jednak trochę na siłę – wszystko jednak przemija szybciutko. Do tego, nie wiedzieć po jaki chuj na albumie znalazły się dwa covery – „Tequilla” oraz coś od Depeche Mode. Ani fajne, ani porywające, totalne zapchajdziury. Jedyny numer, który jako tako się broni to „Here Comes the Night”, reszta to niestety kawałki całkiem bez historii.

Czy więc był sens w wydawaniu tej płyty? No jedynie może taki, że kupią ją zagorzali fani, a o ile wiem Paul ma ostatnio pod górkę ze zdrowiem, więc może w ten sposób podreperuje jakoś budżet. Ja zainteresowany nie jestem, jak będzie jakaś zbiórka w necie to wpłacę osobno, bez zajmowania sobie miejsca tym krążkiem. Bo jednak do „Iron Maiden” i „Killers” wracam regularnie i choćby właśnie za to.

https://www.facebook.com/WarhorseBandOfficial

Oracle
18546 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Blackbraid „Blackbraid III”Recenzje

Blackbraid „Blackbraid III”

PathologistPathologist12 grudnia 2025
Celephais „Demo 2025”Recenzje

Celephais „Demo 2025”

OracleOracle11 grudnia 2025
~ CAŁ● ~ „Ludzie Błądzący w Nocy”Recenzje

~ CAŁ● ~ „Ludzie Błądzący w Nocy”

BartBart10 grudnia 2025

Skomentuj