Wydawca: Dying Victims Productions
Druga płyta Słoweńców z Vigilance już jest gotowa – aktualnie sobie jej słucham i z tego miejsu stwierdzam, że to kawał dobrego speed/heavy metalu.
Firmowana znaczkiem Dying Victims Productions nie może zresztą być jakąś popeliną. Śmierdzi latami osiemdziesiątymi na kilometr. I zastanawiam się, dlaczego w Polsce nikt nie ma jaj by tak grać, tylko jak się ujebią te małolaty to nadupczają wszyscy na jedno thrash metalowe kopyto. Ale zresztą, co mnie to obchodzi – Vigilance tak zajebiście wycinają przypalany heavy/speed… Można tu Venom przyuważyć, można Iron Angel, odrobinę Mercyful Fate. Jak ktoś lubi starą szkołę, „Hounds of Megiddo” trafi w jego gust bez dwóch zdań. Goście trzymają się kanonu – o tym, że mają skóry, pieszczochy nie muszę chyba wspominać. O tym, że robią dziwne gesty rękoma na zdjęciach (nigdy tego nie rozumiałem, czy metalowiec oldskulowiec naprawdę na zdjęciach musi udawać paralityka?) raczej też. O tekstach dotykających zagadnień okultyzmu, diobła, Szatana nawet chyba też? O czym powinienem więc wspomnieć? Ano choćby o tym, że jeśli chcecie posłuchać naprawdę dobrej, klasycznej i nie spedalonej muzyki, to mogę Wam spokojnie polecić właśnie taki Vigilance.
Bardzo dobre granie, które po prostu sprawia mi przyjemność – takiej muzyki potrzebuję, gdy chcę się po prostu wyluzować, otworzyć sobie browarka i porobić nic, ale przy dobrym akompaniamencie. Polecam.
Ocena: 8/10
Tracklist:
- Hounds of Megiddo
- The Lidless Eye
- Satan’s Funeral
- Storming the Underground
- The Enchanter
- Zloba
- The Devil Rides Out
- Tower of Black Sorcery
- Sacrifice




