Wydawca: Soulseller Records
Istnieją takie zespoły, których muzyka kojarzy mi się jednoznacznie ze słowem metal. Bez żadnych przymiotników, po prostu metal. I jednym z nich jest właśnie chicagowski Usurper.
Ursurper, który milczał przez kawał czasu – czternaście lat. Większość z Was czternaście lat temu pewnie jeszcze nawet nie słuchała metalu – nie Wasza wina, po prostu rodzice za późno zabrali się za siebie. Nieważne, wróćmy do „Lords of the Permafrost”, najnowszej, szóstej w dyskografii płyty. Cóż, jeśli znacie poprzednie wydawnictwa Usurper, to raczej nie powinniście być zaskoczeni, gdyż zespół generalnie trzyma się wypracowanych przez siebie środków. Grubo ciosane riffy, w których mamy po trochu death metalu, thrash metalu, black metalu, speed metalu… No po prostu metal – słowo klucz. Z drugiej strony słuchając „Lords of the Permafrost” i porównując ją do takiej „Diabolosis…” dochodzę do wniosku, że teraz jest to trochę bardziej przebojowa muzyka, jakby ciut bardziej melodyjna. Oczywiście wciąż do czynienia mamy z pokaźną dawką agresji, mimo to słuchacz ma wrażenie, iż podana została odrobinę przystępniej. Czy to dobrze – nie wiem. Kopie po dupie. Może jedynie spodziewałem się, że będzie kopała boleśniej albo w bardziej chamski sposób. Ale i tak nie narzekam, bo są na tym albumie riffy jak mastify i metalowy duch. Promówka kręci się u mnie od około dwóch miesięcy i w tym czasie zdążyliśmy się polubić. Może nie pokochać, ale polubić właśnie.
Ten album jest fajnym powrotem po latach. Porządnym, metalowym wpierdolem. Ja to kupuję, zobaczymy jak inni.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Skull Splitter | ||
| 2. | Beyond the Walls of Ice | ||
| 3. | Lords of the Permafrost | ||
| 4. | Cemetery Wolf | ||
| 5. | Warlock Moon | ||
| 6. | Gargoyle | ||
| 7. | Black Tide Rising | ||
| 8. | Mutants of the Iron Age |




