Naczekałem się na ten wywiad. Pytania pofrunęły jakoś na początku listopada, a wróciły dopiero teraz, przy czym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że odpowiedzi były pisane na szybkiego, jednakże nie jest źle. O tym, że nie tylko Nekkrofukk ma fajne boxy, o planach na przyszłość i o genetycznych manipulacjach opowiadał Sulphur!

B: Hails! Dziewięć długich lat od ostatniego albumu i nagle wracacie w glorii i chwale Szatana. Co Wam tyle zeszło?

S: Tak, minął spory kawałek czasu od „Soul Destroyers” czy grania na żywo… w ogóle, jakiejkolwiek aktywności! Myślę, że jako powody mógłbym wskazać po prostu brak motywacji, nawał zwykłych spraw życiowych… Pewne rzeczy pojawiają się po prostu, gdy nadchodzi czas.

B: Można by się obawiać, że z powodu tak długiej przerwy styl grania mógłby się zmienić całkowicie, ale wciąż spuszczacie niemiłosierną chłostę nie zmieniając nic. A może mimo wszystko były jakieś pomysły na zmiany, nawet na… post-black ?

S: Cóż, na chwilę obecną pracuję nad czymś bardziej epickim i dogaduję się z wydawcą na wydanie pięciu kawałków w formie mini LP. Ale spokojnie, to wciąż będzie Urn i sądzę, że za cholerę nie dałbym rady zagrać w jakimkolwiek innym stylu. Po prostu czynię zło pod sztandarem Urn i to jedyne, zamierzam na razie robić. Sprzedałem duszę raz, więc nie zostało nic więcej do opchnięcia.

B: Nie, no żartowałem z tym post blackiem. Mówi się, że nie okładka zdobi album ale jasna cholera, art na „The Buring” niemal idealnie pokrywa się z zawartością. Z tego, co widziałem popełnił ją sam Rok z Sadistik Exekution. Jak się poznaliście w ogóle? I ciężko było go namówić na współpracę?

S: Dałem mu tylko kilka wskazówek odnośnie detali, poza tym miał wolną rękę. Efekt był wprost kapitalny, co mnie niepomiernie cieszy. W sumie chciałem, by Rok już coś zadziałał z okładką na „Dawn of the Deavastation” ale wtedy nie miałem jak się z nim skontaktować. Po prostu to nie był właściwy czas. Świat oczekiwał jebanego bałwanka na zgliszczach, więc go dostali i nikomu to nie przypadło do gustu, przez co nasz cel został osiągnięty!

B: Fakt, ten bałwanek był srogi. Wasz poprzedni album został wydany przez Dynamic Arts Records. Obecnie zaś współpracujecie z Iron Bonehead Productions. Co było powodem do zmian? I jak się rozpoczęła Wasza współpraca?

S: Skontaktowałem się z Dynamic Arts, celem wydania nowego Urn, ale zwinęli już działalność, więc zacząłem się rozglądać za nowym wydawcą. Mój kumpel, Kadotus, gorąco polecał mi Iron Bonehead, więc skontaktowałem się jakoś z Patrickiem. Rozmowy poszły gładko dzięki czemu szybko podpisaliśmy umowę.

B: Wraz z nowym albumem rozpoczęliście też intensywną działalność koncertową, przy czym kluby są naprawdę nabite. Była obawa, że po długoletniej przerwie wypadniecie z formy grania na żywca?

S: W żadnym razie. Pewnie, doszły do nas opinie, że Urn to „jakieś typy w średnim wieku”, „przerośnięte metaluchy” i tego typu pierdoły, ale ja się z tego tylko śmieję. No dawać, kurwa!!!

B: Powróciliście niedawno i już zdążyliście dzielić scenę z takimi niszczycielami jak Desaster, Gehennah, zaś przed Wami jest Steelfest, gdzie będziecie bluźnić wespół z Nifelheim, Master’s Hammer oraz Destroyer 666. Wygląda na to, że nie zwalniacie nawet na chwilę!

S: Staramy się grać ile wlezie, ponieważ bez tego nie ma szans na sensowny „comeback”. Zobaczymy jeszcze jak to będzie wyglądać w 2018 r., bo na razie jakoś zainteresowanie jest średnie na nadchodzący rok. Robi się pewien paradoks: czy gramy za dużo robiąc dwanaście gigów w ciągu roku, czy tez powinien być jeden góra dwa? Hmm… się zobaczy, hehehe.

B: Od razu zapytam czy macie może jakieś plany na granie w Polsce?

S: Tak, mamy zaklepany gig na 20 stycznia 2018 r. i w sumie tak się zastanawiam, co wcześniej się pojawi: ten gig czy ten wywiad? Ale chuj z tym, kolejna młócka czeka nas w marcu! (po prawdzie, pytania przesłałem w listopadzie zeszłego roku i gdyby przyszły, jak obiecywali to też nie obawiałbym się, czy zdążą się pojawić przed dewastacją Łodzi. dop. Bart)

B: Widzę, że „The Burning” ukazało się również na winylach. Zbieracie placki? I co sądzicie o dzisiejszej modzie na winyle?

S: Pewnie! Winyl ma, i zawsze będzie miał, swojego unikalnego ducha. Ja tam nie zauważyłem żadnej mody, ale chyba jestem zbyt zajęty własną obsesją na punkcie placków!

B: Jak już tak rozmawiamy o różnych formach wydawnictwa, to widziałem , że „I’m your nightmare” będzie wydane w formie eleganckiej, drewnianej trumienki wypełnionej dobrem wszelakim. Osobiście uważam, że takie akcje są naprawdę świetne i warte uszczuplenia portfela. Czyj to był pomysł w tym wypadku?

S: Z inicjatywą wyszło Satanic Records z Meksyku. Jak na razie wszystko to wygląda zajebiście i jest już niemal na wykończeniu. To cudeńko powinno się ukazać jakoś na początku przyszłego roku. Cholera, masa naprawdę fajnych rzeczy w jednym wydaniu: koszulka, naszywki, plakat, karty nawet. Definitywnie świetna rzecz wyprodukowana przez muzyczne podziemie!

B: “The Burning” zawiera w sobie także kawałek będący trybutem dla Lemmy’ego. Spotkałeś go kiedyś osobiście? A może i piliście co razem?

S: Niestety nie, ale mój kumpel wypił z nim kilka drinków i powciągał parę kresek speedu w jego pokoju hotelowym. Tak było. To była w sumie jedyna okazja w życiu dla mnie, by poznać Króla, a ja ją przegapiłem!

B: Pewnie byłoby srogo, heheh. Widziałem, że zostaliście wymienieni w książce Tero Ikaheimonena „The Devils Cradle: The Story of Finnish Black Metal”. Jak się czujecie będąc częścią historii metalu w Waszym kraju?

S: Cóż, możemy być jakąś częścią tego wszystkiego, aczkolwiek Urn nigdy nie było i będzie czystym black metalem. Może wyjaśnię, Skandynawia ma pewien własny, podstawowy styl i jeśli do niego nie pasujesz, to nie jesteś częścią black metalu ani trve, i tym samym nie należysz to tego wąskiego kręgu sceny. Trzy różne kapele mogą brzmieć niemal identycznie, a to z uwagi na często bardzo podobne składy ale są trve. Ci zaś, którzy próbują robić coś innego nazywani są pozerami, czy czymś w tym stylu. Bo przecież tylko ci, którzy łupią wciąż to samo są prawdziwi, no nie !?

B: Dostrzegam ten problem, ciekawe czy ktoś o tym napisze kiedyś coś więcej. A co myślisz o współczesnej kondycji metalu w ogóle? Obecnie jest przecież spory wysp post blacku z hipstero fanami i ludzi chcących uczynić metal bezpiecznym i przyjaznym, aczkolwiek wciąż, na szczęście, dominuje większość twierdzącą, że metal to nie rurki z kremem.

 

S: Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie śledzę zbytnio tego, co się dzieje dookoła. Za dużo mam własnych problemów i wolę się skupić na robocie pilnując swoich spraw. Mam więc to wszystko całkowicie w dupie.

B: Podążając za poprzednim pytaniem dodam, że niektóre kapele dziś z byle powodów mają przyklejane łatki np. faszystów czy agresorów, ot choćby Destroyer 666. Nie mieliście jak na razie żadnych problemów z takimi atakami?

S: Świat oszalał, ale chyba niekoniecznie w dobrym sensie. Wszelkie informacje o tym, co się powinno robić, albo co jest poprawne, serwowane przez zasranych wojowników o poprawność polityczną, czy innych takich debili sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest to jakiś ogromny test dla ludzkości. Muszą być w to chyba zamieszane jakieś genetyczne manipulacje.

B: I ostatnie słowo należy do Was! All hail the King!

S: Metal na zawsze! Do zobaczenia wkrótce w Polsce w pod sztandarem szatańskiego metalu!

Bart
774 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.Wywiady

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.

BartBart7 września 2026
Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”Wywiady

Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”

WojtuśWojtuś31 sierpnia 2026
Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”Wywiady

Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”

OracleOracle22 czerwca 2026

Skomentuj