Debiut Undead Creep był dla mnie sporą niespodzianką. Włączyłem płytę, zacząłem słuchać i pierwsze skojarzenia były takie: „Bardzo fajnie Szwedzi grają, stara szkoła trzyma się nieźle”.
Wyobraźcie siebie, jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że płytę tą nagrali makaroniarze ze słonecznej Italii. No nieprawdopodobna sytuacja, bo „The Ever-Burning Torch” wali starą Szwecją lat 90’tych dosłownie na kilometr. Brudne i dość toporne riffy z przytupem stworzone do machania banią. Nieskomplikowane utwory składające się z różnych wariancji jednego do trzech riffów, proste dźwięki perkusji, którymi można wbijać gwoźdie w ścianę ze zbrojonego betonu i głęboki dosadny growl to istota muzyki tworzonej przez Undead Creep. Wszystko to ocieka posoką i trupim jadem, śmierdzi ekskrementami i nadgnitym mięsem. Mniam! hehehe. Takie granie to ja bardzo lubię. Poza tym lubię być zaskakiwany, a fakt, że ta płyta została nagrana przez osobników mieszkających we Włoszech wręcz mnie zaszokował, bo nie sadziłem, że w takim słonecznym i pogodnym kraju można nagrać taki obleśny i paskudny materiał. Miłym zaskoczeniem jest również fakt, że ta płyta to w zasadzie dwa w jednym, bo Włosi zamieścili również na niej swoje demo. Muzyka dokładnie w ten sam deseń, co mi niezmiernie odpowiada i zawsze to parę numerów więcej do posłuchania.
Mam nadzieje, że niedługo Undead Creep uraczy nas kolejnym tak smakowitym kąskiem, bo tego typu grania nigdy za wiele.
Ocena: 8/10
Tracklist:






Kupiłem płytę w ciemno…i bardzo miłe zaskoczenie. Dość mocno ryzykowałem bo Włosi to mają dobre wino ale nie koniecznie zespoły DM. No i mała poprawka już jeden mają hehehehwe…szwedzka surowizna po włosku smakuje wybornie. Kolejna zajebista pozycja w katalogu Dark Descent Records- szukajta i kupujta, w ciemno 😉 . pzdr