Wydawca: Ván Records
Gdyby nie to, że darzę Ván Records olbrzymią estymą i zazwyczaj sprawdzam wszystko co wydają, to pewnie debiut Trinitas przeszedłby mi koło nosa. Bo ani nazwa nie jakaś trafiająca w ucho, okładka jakich wiele. Ależ bym był ubogi bez znajomości „Total Heresy”…
Bo od pierwszego przesłuchania ta muzyka zawładnęła mną. Trio tworzące tę hordę doskonale wie, jakiego black metalu łaknę. A mianowicie – esencji pierwszej i drugiej fali. Brzmiącej niesłychanie oldschoolowo – choć powiedzenie, że oni po prostu brzmią oldschoolowo jest moim zdaniem krzywdzące. Ten zespół jest oldschoolowy, bo też tworzą go ludzie którzy na scenie udzielają się od dawna. Za garami zasiada Tormentor, którego na pewno znacie z Desaster czy Asphyx, gitary obsługuje Vargher znany z Bewitched i Ancient Wisdom, wokalami zajął się zaś Azathoth, stosunkowo najmniej znany, ale nie ustępujący kapeli w niczym. Trinitas miesza ze sobą wpływy sceny norweskiej w postaci nagrań Darkthrone tak gdzieś z ery „Total Death”, czuć u nich też zimno wiejące choćby z płyt Tsjuder, ale olbrzymią ilość inspiracji czerpią też z klasyki totalnej – Celtic Frost, (szczególnie w takim „Supernova Lucifer” czy „Dust and Shadows”), Bathory czy Tormentor. Bardzo podoba mi się to, jak na tym albumie brzmi perkusja, bo w wielu miejscach przypomina sound jaki osiągnął Hellhammer na pomnikowym „De Mysteriis Dom Sathanas” – na przykład posłuchajcie sobie „Rites of the Necromancer”, zrozumiecie o co mi chodzi. „Total Heresy” to wielki i wspaniały hołd dla Black Metalu jako gatunku, jego korzeni i historii. Trinitas odrzuca wszelkie nowinki, wszelkie „post-”, jakiekolwiek mariaże z innymi gatunkami. Oni nie będą się chwalić, że ich fani są różnych wyznań, nie zrobią sobie zdjęcia na instagram z księdzem Bonieckim i swoim mercedesem. Oni jebną słuchacza w pysk i krzykną „To jest prawdziwy black metal, chuju!”. I będą mieli rację. Doskonała jest ta płyta, bo zawiera wszystko, co w tym gatunku jest ważne – mrok, bunt, bezkompromisowość, oddanie i pasję. Tego brakuje naprawdę wielu zespołom, również zdecydowanie bardziej uznanym i szerzej kojarzonych.
Nie możecie nie znać tego albumu. Trinitas to black metal w najczystszej postaci, więc każdy kto ma w sercu ten gatunek, na pewno już ich kojarzy i czeka na „Total Heresy”. A kto jeszcze nie zna – niech nadrabia EPkę. Debiut już na dniach.
Ocena: 10/10




