Wydawca: Putrid Cult
Po udanym debiucie Towards Hellfire powraca z drugim albumem. Czy wyczekiwałem z przyspieszonym biciem serca? Nie, natomiast byłem ciekawy, czy utrzymają wysoki poziom z jedynki. I już na dzień dobry mogę zaspojlerować: utrzymali.
Dwójka zatytułowana „Inquisitors of Blasphemy” już na wstępie ujęła mnie doskonałą okładką autorstwa pana Roberta. Totalnie zajebisty obrazek, więc postanowiłem zakupić sobie cedeka w pakiesie z tiszertem. No dobra, jak już się pochwaliłem bogactwem, przejdźmy do muzyki.
Tutaj wielu zmian nie zarejestrowałem. Na szczęście. Po co zmieniać coś, co bardzo dobrze sprawdza się w warunkach odsłuchu domowego (bo live jeszcze nie było mi dane ich zobaczyć)? No właśnie – nie warto. Towards Hellfire już w sumie od początku znalazło dla siebie niszę, jaką jest dość melodyjny black/death metal, grany na modłę Dissection przede wszystkim. I od razu zaznaczę – chodzi mi o Dissection z płyt wcześniejszych, co mnie cieszy, gdyż totalnie nie rozumiem kultu „Reinkaos”. Oczywiście ekipa Jona to nie jest jedyna wskazówka co do twórczości Poznaniaków. Spokojnie moglibyście też rzucić tutaj takimi nazwami jak Necrophobic czy Soul Reaper. Mamy tutaj więc eliksir powstały z połączenia agresji, melodii i chwytliwości. Wszystko zlane w jeden kielich i dokładnie wymieszane, dzięki czemu nie jest to napój niestrawny, a wręcz przeciwnie – z każdym odsłuchem zyskuje w smaku. Serio, początkiem może się wydawać zbyt słodki, ale jak już zrobicie kilka odsłuchów to poczujecie jednak wytrawny posmak całości.
Tak więc z mojej strony mogę się wypowiedzieć jak najbardziej pozytywnie o „Inquisitors of Blasphemy”. Bardzo fajny album utrzymany w lekko już przykurzonym stylu – przynajmniej odnoszę takie wrażenie. Ale może doczekamy się jakiegoś revivalu tego typu granka. Choć mam nadzieję, że nie, bo co za dużo to niezdrowo. Po co włączać coś przeciętnego, skoro można włączyć sobie Towards Hellfire dobrej jakości.
https://www.facebook.com/Towardshellfire
http://www.putridcult.pl/





