Są młodzi, ale już znani na podziemnej scenie. Debiut był w porządku, ale drugi album zniszczył obiekty. Nie mogło być inaczej, skoro był firmowany przez Godz ov War Productions. Pokusiłem się więc o odpytanie Bartka z Toughness o jego podejściu do death metalu, muzyki w ogóle, koncertowania i kilku innych rzeczy. Więc rzućcie okiem, co miał do powiedzenia.

Oracle: Hailz. Na dzień dobry – powiedz proszę, jak to jest być młodym zdolnym na polskiej scenie death metalowej? Po wydaniu drugiej płyty słyszę same zachwyty odnośnie Toughness i zdecydowanie się z nimi zgadzam. Czujesz, że Twoja grupa postrzegana jest trochę jako „nadzieja” polskiej sceny śmierć metalowej?

Bartosz: Cześć, myślę że to całkiem naturalne uczucie i nic co sprawia, że mogę się wywyższać (śmiech). Nie kwestionowałem tego czy jestem za stary czy za młody, by pojawić się na polskiej scenie death metalowej. Po prostu chciałem grać taki styl, założyłem zespół i wkręciłem się w ten nurt. „Black Respite of Oblivion” zbiera pozytywne recenzje – to fakt. W przypadku Toughness nie rozpatruję jednak czy mój zespół mieści się w kategorii „nadziei” czy nie. Cieszą nas tak entuzjastyczne opinie, ale uważamy, że wciąż jest nad czym pracować i że czeka nas jeszcze wiele tematów do odkrycia.

O.: Myślisz, że jest coś jeszcze do odkrycia w tak dosyć konserwatywnym gatunku jak death metal?

B.: Myślę że w klasycznie rozumianym death metalu prawie wszystko zostało już odkryte, a przynajmniej mam nadzieję, że PRAWIE wszystko. Inaczej sytuacja wygląda z jego technicznymi, progresywnymi i awangardowymi odmianami – tutaj jest pole do popisu. Na myśl przychodzi mi norweski Diskord, który gra bez schematów, ma dziwny, odjechany klimat, bezprogowy bas wyczynia cuda. Brzmi to jak jedna wielka improwizacja, a jednocześnie w tej nawałnicy dźwięków słychać charakterystyczny, śmierć metalowy sznyt. To, że – prawdopodobnie – wszystko zostało już odkryte w death metalu nie jest niczym złym. I tak w oparciu o dobrze znane patenty wciąż można tworzyć intersującą muzykę. Ważne są radość i satysfakcja z grania oraz inspirowanie się (z umiarem) tuzami gatunków. W końcu oldschoolowych, death metalowych płyt wciąż ukazuje się na świecie sporo i cieszą się one zainteresowaniem.

O.: No właśnie – jak sam mówisz, death metalowych płyt cały czas ukazuje się sporo. Co spowodowało, że wybraliście właśnie ten gatunek jako sposób na swoje muzyczne wyżycie się?

B.: Przede wszystkim, gust muzyczny. Odkąd zacząłem słuchać muzyki był to metal, wychowałem się na kolekcji płyt mojego ojca, w pewnym momencie pomyślałem, że fajnie byłoby mieć zespół, szukałem osób podobnie czujących temat, naturalną koleją rzeczy było to, że gramy death metal. Nigdy nie kalkulowaliśmy co się sprzeda, co jest na topie, tworzymy to co nam się podoba i czego sami chcielibyśmy posłuchać.

O.: No nie tylko Wy chcieliście tego posłuchać, bowiem zarówno „The Prophetic Dawn” jak i „Black Respite of Oblivion” ukazały się w Godz ov War Productions. Skoro więc wydawca, który zjadł zęby na death metalu starej szkoły docenił Wasz kunszt – to chyba odrobiliście lekcje z klasyki celująco, co?

B.: Mogło tak być (śmiech). Wiesz, z Gregiem znamy się już trochę i od czasu ukazania się „The Prophetic Dawn” uzyskaliśmy od niego dużo cennej wiedzy. Poznaliśmy na jakiej zasadzie rządzi się ten „światek”, a jednocześnie zrozumieliśmy, że jeśli chcemy robić to co czujemy, to to robimy – właściwi ludzie nas docenią.

O.: Skoro poznaliście już ten światek, więc rozumiem, że chodzi zarówno o jego plusy jak i minusy – jak więc scharakteryzowałbyś zarówno wady i zalety polskiej podziemnej sceny metalowej czy też death metalowej, jeśli wolisz?

B.: Tak, po pięciu latach aktywności Toughness jestem w stanie co nieco powiedzieć o polskiej, podziemnej scenie metalowej. Wśród jej plusów można wymienić dużo świetnych zespołów, niezwykłą pasję i oddanie jej fanów/słuchaczy oraz liczne koncerty. Wśród jej minusów jest dokładnie to samo – dużo świetnych zespołów, niezwykła pasja i oddanie jej fanów/słuchaczy oraz liczne koncerty (śmiech). Może to dziwnie zabrzmi, ale sam jako fan tej muzyki, czasami mam dylemat, który koncert wybrać, ponieważ są w tym samym terminie i na dokładkę w dwóch różnych miejscach. Na polskiej scenie metalowej jest dużo zespołów, każdy próbuje znaleźć swoją niszę, gra po swojemu, ale brakuje czasu na zapoznanie się z nimi. Występowanie na żywo umożliwia to. Ogromnym plusem tej sceny jest jej różnorodność.

O.: Skoro o występach na żywo mowa – sam jeszcze nie miałem przyjemności widzieć Was w warunkach koncertowych, ale opinie które do mnie docierały były wyłącznie pozytywne. I teraz – czy trudno jest odegrać materiał Toughness na żywo?

B.: Jesteśmy zgraną drużyną i – na swój sposób – żyjemy tą muzyką, więc naturalnie przychodzi nam zagranie tych utworów na scenie. Wiadomo, warunki koncertowe są różne, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie wyciągnąć esencję Toughness na każdych możliwych ustawieniach. Nawet w garażu jest miazga (śmiech). Odsłuch z albumu to jedno, a zobaczenie nas na żywo jak mierzymy się z odgrywaniem „Oblivion…” i „Prophetic…” to druga, równie ważna sprawa.

O.: A czy zgodzisz się ze mną, że muzyka Toughness ewoluowała i na „Black Respite of Oblivion” przybrała ostatecznie kształt, który ma wiele wspólnego z klasyczną sceną death metalową z Finlandii, ale też gdzieś tam ucieka w stronę ciut bardziej poszukującego metalu śmierci? No chyba, że tylko ja słyszę tutaj mocne wpływy Demilich, Demigod z jednej strony, ale też Blood Incantation czy Astral Tomb na przykład?

B.: Moim zdaniem wspomnianych przez Ciebie nawiązań nie ma tu tak dużo – ot kilka riffów i niskich wokali. Słuchamy różnej muzyki, więc pewne motywy siłą rzeczy nas inspirują. Twórczość Toughness, owszem, ewoluowała, ale w kierunku czegoś co najlepiej byłoby po prostu określić jako „Black Respite of Oblivion”. Tu zarówno finn-death jak i inne wpływy występują w dość luźnej formie. Nasze pomysły i inspiracje wyznaczają kierunek tworzenia muzyki – NASZEJ muzyki, i już w pierwszych sekundach „Abominating the Scourge” powinno być to słyszalne (śmiech).

O.: Chcesz powiedzieć, że przed Wami nikt tak jeszcze nie grał? Odważna teza.

B.: Nie wiem czy dokładnie „nikt”, ale raczej mało kto zapuszczał się w takie rejony death metalu. Oczywiście mogę podać Ci za przykład Chthe’ilist, Timeghoul, Biolich, Cosmic Atrophy, Artificial Brain czy wspomniane Blood Incantation, Astral Tomb, Demilich i Demigod, do których nas porównywano, ale wszystkie z tych wymienionych zespołów grały/grają jeszcze inaczej. Tak jak wspominałem punkty wspólne Toughness z innymi nazwami są dość luźne. Na tym zresztą polega magia death metalu, że wszyscy grają w tej konwencji, a każdy brzmi po swojemu.

O.: No, czy każdy tak po swojemu – przecież mamy masę zespołów, które za punkt wyjścia stawiają sobie by zabrzmieć jak dajmy na to Entombed na debiucie albo Deicide z najlepszych lat. Jako osoba kreatywna, a przynajmniej wydajesz się takim typem – odnalazłbyś się w zespole, który po prostu chciałby być hołdem dla jednej konkretnej kapeli? Czy to raczej nie dla Ciebie?

B.: Na ten moment, raczej nie dla mnie. Oczywiście jeśli zaszłaby potrzeba oddania hołdu określonej, klasycznej kapeli to skończyłoby się na jednym kawałku odegranym bardzo podobnie do oryginału. Gdyby miało to być na większą skalę zrobiłbym to po swojemu (śmiech).

O.: A jakbyś miał wskazać, oczywiście totalnie subiektywnie, które zespoły obecnie wnoszą coś nowego do death metalu w największym stopniu? W sensie – pokazują, że można jeszcze pewne rzeczy zrobić w nowy sposób i cały czas nazywać to co wychodzi death metalem?

B.: Wskazałbym na Ad Nauseam, późny Mithras, Imperial Triumphant, Gigan, Afterbirth oraz Portal. Moim zdaniem, te zespoły robią coś swojego, trudnego do podrobienia, a jednocześnie jest w ich graniu death metalowy rdzeń.

O.: Dużo koncertujecie, ale jakoś dotychczas nasze grafiki nie mogą się zgrać. Natomiast słyszałem same superlatywy odnośnie Toughness live. Czy koncertowanie to coś, z czego moglibyście zrezygnować czy raczej uważasz to za integralną część Toughness?

B.: Koncertowanie to – obok tworzenia muzyki – jeden z naszych największych priorytetów w Toughness. Bez występów na żywo nie moglibyśmy się rozwijać ani zaistnieć w szerszej świadomości fanów. Koncerty dają ogromną satysfakcję, pozwalają zaprezentować muzykę nad którą sporo razem pracowaliśmy i zwyczajnie pomagają umacniać więzi międzyludzkie. Nie byłbym więc w stanie zrezygnować z koncertowania.

O.: Wybory prezydenckie za dwa tygodnie. Uważasz, że death metal powinien być gatunkiem zaangażowanym politycznie? Opisywać bolączki, problemy i zagadnienia które są aktualne?

B.: Jeśli nie jest to tematyka zbyt nachalna, to jestem w stanie w pewnym stopniu zrozumieć taki koncept, choć nie uważam, by całkowicie pasowało to do death metalu. Wolę jednak gdy w death metalu porusza się wokół – jak nazwa gatunku wskazuje – śmierci i zagadnień z tym związanych.

O.: A przychodzą Ci do głowy jakieś death metalowe nazwy, w których polityka jest zbyt nachalna twoim zdaniem?

B.: W tym momencie nie przypominam sobie żadnej.

O.: Dobra, to wracając na tematy ściśle muzyczne. O Was się mówi, że jesteście nadzieją sceny death metalowej w Polsce,. Potrafiłbyś wskazać inne zespoły, niekoniecznie tylko z naszego podwórka – równie młode, ale też w których pokładasz nadzieję, że dostarczą jeszcze masę zajebistych płyt?

B. Tak, z naszej sceny wskazałbym na chłopaków z Clairovaynce, Frightful, Pandemic Outbreak i Morrath, a zza granicy – chilijskie Suppression.

O.: No to ostatnie pytanie – gdzie widzisz się z Toughness za dziesięć lat?

B.: Trudno powiedzieć, bo nie rozpatruję aktywności zespołu w ten sposób. Najważniejsze to tu i teraz. Mam nadzieję, że będziemy grać i tworzyć muzykę jako Toughness na tyle długo na ile chęci i możliwości nam pozwolą.

O.: Ok, dzięki więc za wywiad!

B.: Ok, dzięki również, to była przyjemność!

https://www.facebook.com/ToughnessOfficialPL

Oracle
19331 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.Wywiady

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.

BartBart7 września 2026
Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”Wywiady

Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”

WojtuśWojtuś31 sierpnia 2026
Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”Wywiady

Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”

OracleOracle22 czerwca 2026

Skomentuj