Wydawca: W necie sobie poklikaj

Grzebiąc w bandcampowym „śmietniku”, człowiek wyłowi czasem smaczny rodzynek. Tym razem udało mi się złowić pochodzący z San Francisco – Togg. Chociaż okładka z zasuszonym szczurem raczej wskazywałaby, że jest to metal z jakiegoś Peru albo innej Kolumbii.

Skład nieznany, pełniak tylko do odsłuchu w necie, zero social mediów i zapowiedzi. Czy może być coś bardziej cudownego? Debiut zatytułowany nazwą kapeli – Togg – to niecałe 23 minuty prymitywnego i rozstrojonego black punku ku chwale uschniętej maskotki z wyżej wspomnianej już okładki.

Gitary bardzo przyjemnie drapią i nie dają pozostać obojętnym, bo pomimo całej tej prostoty prowokują do aktywności fizycznej, tudzież bujania nóżką. A schodząc coraz bardziej w głąb albumu, robi nam się większa surówka. Jeśli miałbym wskazywać na „bangery”, które mogłyby przyciągnąć Was do tego albumu, wskazałbym ósmy kawałek (który pozwolę sobie niżej wkleić) – „Stillborn Effigy” z zajebistym przewodnim riffem.

Jak na hordę znikąd – jestem zachwycony. Czasem najprostsze rzeczy potrafią ucieszyć. I tak jest tutaj. Życzę Togg wydania fizycznego i kolejnych wydawnictw utrzymanych w podobnym tonie. Primitive black metal ponad wszystko!

Wojtuś
379 tekstów

Może nie recenzuję dobrze, ale za to nie znam się na muzyce.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj