Skip to main content

Wydawca: W necie sobie poklikaj

Grzebiąc w bandcampowym „śmietniku”, człowiek wyłowi czasem smaczny rodzynek. Tym razem udało mi się złowić pochodzący z San FranciscoTogg. Chociaż okładka z zasuszonym szczurem raczej wskazywałaby, że jest to metal z jakiegoś Peru albo innej Kolumbii.

Skład nieznany, pełniak tylko do odsłuchu w necie, zero social mediów i zapowiedzi. Czy może być coś bardziej cudownego? Debiut zatytułowany nazwą kapeli – Togg – to niecałe 23 minuty prymitywnego i rozstrojonego black punku ku chwale uschniętej maskotki z wyżej wspomnianej już okładki.

Gitary bardzo przyjemnie drapią i nie dają pozostać obojętnym, bo pomimo całej tej prostoty prowokują do aktywności fizycznej, tudzież bujania nóżką. A schodząc coraz bardziej w głąb albumu, robi nam się większa surówka. Jeśli miałbym wskazywać na „bangery”, które mogłyby przyciągnąć Was do tego albumu, wskazałbym ósmy kawałek (który pozwolę sobie niżej wkleić) – „Stillborn Effigy” z zajebistym przewodnim riffem.

Jak na hordę znikąd – jestem zachwycony. Czasem najprostsze rzeczy potrafią ucieszyć. I tak jest tutaj. Życzę Togg wydania fizycznego i kolejnych wydawnictw utrzymanych w podobnym tonie. Primitive black metal ponad wszystko!

Wojtuś
368 tekstów

Może nie recenzuję dobrze, ale za to nie znam się na muzyce.

Blackbraid „Blackbraid III”Recenzje

Blackbraid „Blackbraid III”

PathologistPathologist12 grudnia 2025
Celephais „Demo 2025”Recenzje

Celephais „Demo 2025”

OracleOracle11 grudnia 2025
~ CAŁ● ~ „Ludzie Błądzący w Nocy”Recenzje

~ CAŁ● ~ „Ludzie Błądzący w Nocy”

BartBart10 grudnia 2025

Skomentuj