Wydawca: NoEvDia

Kurde, kiedy pojawiło się Thy Killing Hand nie spodziewałem, że to zajdzie tak daleko. Ich debiut potraktowałem wtedy trochę po macoszemu, jako „kolejni Cultes Des Ghoules wannabe” sądząc, że pewnie i tak zaraz hord się rozpadnie, bo pewnikiem nagrywają go jakieś stare dziady po 30stce, którzy ledwo znajdują na to czas, pośród miliona innych projektów.

A tymczasem, moi Mili, chuj. I to taki, jak stąd, do Itaki, bo nie tylko nie rozpadli się, ale jeszcze przyjebali w tym roku oficjalnym pełniakiem, który rozpruwa trzewia, by bijące jeszcze serce złożyć w ofierze Diabłu.

Jeśli ktoś jakoś ominął dotychczas ich twórczość, co w sumie by mnie nie zdziwiło, bo to ohyda znana tylko miłośnikom podziemia, to Twoja Zabójcza Dłoń jest rodzimym projektem, jaki wychynął z czeluści trzy lata temu. Dotychczas wydali tylko dwie, całkiem sympatyczne, demówki, a „Infernal Commands”, jak na razie to ich opus magnum. Wspominałem wcześniej o Cultes Des Ghoules i te inspiracje nadal tam są słyszalne, jak cholera. Równie dobrze CDG mogło, by to wydać, jako swoje i nikt by się nie pogniewał. Wiem, że już na wjazd część osób uzna to za wadę, że „kurwa kolejny klon”, ale Thy Killing Hand naprawdę dobrze odrobiło pracę domową. Z głośników sączy się niespieszny, najdalej w średnim tempie, black metal w formie niby mocno prymitywnej, ale jednak wszystko tu gra. Są nadające rytm rytuałom bębny, jest dudniący bas i podstępne gitarki, a także lekko skrzeczący, co ciekawe niczym kozioł, wokal. Tym, co naprawdę dodaje tutaj klimatu jest spora porcja klawiszy, zajebiście wkomponowanych w utwory. Całość składa się na atmosferę starych horrorów, ale takich które zjadają słuchacza klimatem i mają w sobie namacalny pierwiastek zła. Co ciekawe, znajomi potwierdzili, że to Sadist pobekuje na wokalu, co w sumie nie byłoby dziwnym, bo już ostatnie Venefices miało w sobie sporo CDG, więc jeśli to prawda, to tym bardziej zajebiście.

O jednej wadzie już wspomniałem, jak ktoś jest bejem marudą, to będzie psioczył na kolejną kalkę Cultesów. Ale od siebie dodam jeszcze drugą, mianowicie długość. Materiał jest świetny, ale trwa niemal 45 minut i już pod koniec zaczynał mi się dłużyć, co chyba nie powinno zbytnio mieć miejsca.

Ale to drobiazgi, bo Thy Killing Hand nagrało jedną z najciekwszych płyt w tym roku i nie zdziwię się, jak ten, czy tamta postawią sobie „Infernal Commands” na podium z dopiskiem płyty roku. Kupujcie koniecznie, pozycja obowiązkowa.

Bart
774 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj