Skip to main content

Wydawca: Nihil Verum Nihi Mors Productions

Przyznaję, że jak zobaczyłem tę okładkę, to pomyślałem, że to pewnie jakiś trzecioligowy hewimetal, albo trasze. Od razu wspomnę, że choć okrutnie kiczowata, to ma swój urok, który wywołuje uśmiech na twarzy (i jest mimo wszystko w chuj lepsza od okładki wcześniejszej EPki, zerknijcie na bandcampie). Moje pokpiwanie zostało zmiażdżone, gdy włączyłem i poleciały pierwsze riffy.


A to dlatego, że amerykańskie The Gauntlet wjeżdża z rozmachem, niczym Tomasz Hajto w stare baby, z przepięknym Bathory Worship. I to takim totalnym. Każdy riff, jak również wokal uświadamiają, że stojący za hordem Ace Meggido słuchał pierwszych czterech pełniaków Bathory już chyba w łonie matki. W zapętleniu. Nie ma w tej muzyce nic odkrywczego i nic, czego byśmy nie znali, ale nie mogę jej odmówić energii, mocy oraz tego, że zwyczajnie słucha mi się jej niezwykle przyjemnie. Jako kawałek flagowy polecę Wam „The Final Guard”, który wspaniale wzbudza odruch zaciskania się dłoni w pięść i napełnia bitewnym uniesieniem. Jest nieco patosu, jest ten przyjemnie charczący wokal i marszowe tempo. Spróbujcie Kochani. Warto.


Przy okazji wspomnę, że niektórych moich bdb kollegen rozsierdziło, że tu i tam jest dosłownie chamska zrzynka od Quorthona, ale dla mnie to raczej inspiracja oraz swoiste oddanie hołdu. Ocenę pozostawiam Wam.

The Gauntlet swoim pierwszym pełniakiem rozdało naprawdę solidnie. Życia Waszego ta płyta nie odmieni, ale za to obudzi w Was chęć zebrania drużyny i najechania drakkarem jakieś nadmorskiej osady.

Ocena: 7/10

Lista utworów:

  1. Where Heroes Go to Die
  2. Beyond the Limits
  3. The Signal to Attack
  4. Winds Without Mercy
  5. Damnation Calls With Haste
  6. Dark Steel and Fire
  7. The Final Guard
  8. Those Who Will Not Return
  9. Armoured Hearts
Bart
599 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj