Wydawca: Selfmadegod Records

No, nie powiem – jestem mocno zaskoczony jako osoba, która zrecenzowała na łamach Chaos Vault wszystkie dotychczasowe materiały Terrordome. Przez chwilę wręcz zastanawiałem się, czy dostałem dobre promo i ktoś mnie nie wkręcił. No ale nie.

Szanowni Państwo, niniejszym ogłaszam, że w Terrordome nastał czas zmian. Z personalnymi kapela borykała się ostatnio bardzo często, obecnie ze składu, który nagrywał najlepszy a mojej opinii „Straight Outta Smogtown” został tylko niezmordowany Łapa. I może tu należy szukać źródła zmian?

Muszę Was jeszcze uspokoić – to nie jest tak, że zespół porzucił crossover na rzecz klawiszowego mediewalnego black/folk metalu na ten przykład. Natomiast jeśli śledzicie ich karierę od samego początku tak jak ja, na pewno nie umknęły Wam zmiany w kwestii wizualnej – nie ma już czapeczków z daszkiem, są skóry. Nie ma świetnych (moim zdaniem okładek) nawiązujących do klasyki thrash metalu i crossoveru – jest front cover, który spokojnie mogłaby wykorzystać grupa death czy black metalowa. I już po tym stałem się podejrzliwy. A potem włączyłem play…

No i muzycznie też są pewne zmiany. Czy duże czy małe – zależy jak patrzeć. Biorąc pod uwagę dotychczasowe dokonania Terrordome, to dość spore. Kapela przede wszystkim postawiła teraz praktycznie na thrash metal, a elementy crossoverowe zostały moim zdaniem zminimalizowane. Na „Plagued with Violence” dostaliśmy numery, jakich wcześniej w ich dyskografii próżno było szukać. Choćby „The Torture Continous” – cięższy, wolniejszy, w którym pod koniec dostajemy „czyste” wokale i z takim „nowoczesnym” sznytem. Gdy usłyszałem go po raz pierwszy miałem lekkie what the fuck i w zasadzie nie za bardzo wiem, po co taki eksperyment na tym albumie. Inne numery też różnią się od tego co w przeszłości prezentowało Terrordome – są, jak już wspominałem, zdecydowanie bardziej thrash metalowe, masywniejsze. Nawet wokalnie jest inaczej – o ile na wcześniejszych płytach Łapa darł mordę w charakterystyczny sposób, że tak się wyrażę „crossoverowo – szczekający”, to teraz mamy wokale, które nadal są czytelne, ale brutalniejsze, bardziej gardłowe. Nie powiem, że to growl, ale różnica jest wyraźna i możliwa do uchwycenia już na starcie. A skoro o wokalu mowa, to zaznaczyć jeszcze chcę, że chyba po raz pierwszy o ile kojarzę dostajemy teksty po polsku, to znaczy kilka z nich. No i też chyba pierwszy raz Terrordome zbliża się w części z nich do tematyki antyreligijnej, o korzystaniu z antychrześijańsko – diabelskiej symboliki to już nawet nie wspomnę. To jeszcze tak a propos nowinek w ich twórczości.

Wrażenie zmian w tym temacie potęguje dodatkowo brzmienie „Plagued with Violence”, mięsiste i organiczne, w przeciwieństwie do surowego soundu wcześniejszych materiałów. Przy tych nowych utworach sprawdza się znakomicie.

I teraz najważniejsze, czy ten album to najlepszy krążek w dyskografii Terrordome? Powiem tak – przewałkowałem go już kilkanaście razy na przestrzeni zaledwie paru dni i słucha się go naprawdę wybornie (no, może wspomniany „The Torture Continous” to nie moja para najków), bo mamy tutaj wszystko do czego nas przyzwyczaiło Terrordome: szybkość, dosadność, bardzo dobre riffy, refreny. Ale odpaliłem też „Straight Outta Smogtown” oraz wcześniejszy „Machete Justice” i tam również to było – tylko jak na mój gust bardziej. W moim przypadku typowo crossoverowe wcielenie Terrordome trafia do mnie w sposób lepszy i bardziej przekonujący, lecz to wynika z mojego subiektywnego odbioru tej muzyki i zespołu jako pewnego konceptu. Jestem jednak dość konserwatywny jeśli chodzi o odbiór muzyki czy zespołów jako całości i te zmiany, o których napisałem wyżej, konkretnie w kontekście Krakowian, nie do końca do mnie trafiają. Co nie znaczy, że ta płyta jest zła, bo słyszę przecież, iż jest bardzo dobra i w każdym calu profesjonalna. I zapewne przy okazji najbliższej ją sobie zakupię.

https://www.facebook.com/terrordomeband

https://selfmadegod.com

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj