Wydawca: Art of Propaganda Records
Oj, jak ja lubię czas wskoczyć w otchłań takich dźwięków… Sun of the Dying przybyło z Hiszpanii więc pierwsze skojarzenie to skakanie w ciepłe fale Morza Śródziemnego. A okazuje się że nie do końca.
Nie jest aż tak ciężko i ponuro jak zakładałem. Ale też lekko i zwiewnie nie jest. Hiszpanie stanęli trochę w takim rozkroku – z jednej strony jest ciężar, z drugiej, gdy wjeżdża wokal, jest dość melodyjnie, a czysty głos wokalisty wcale tu nie pomaga. Owszem, to czasem zdaje egzamin (vide: Procession), ale nie zawsze. W przypadku Sun of the Dying i najnowszego opusu, czyli „The Earth is Silent’ nie do końca. Mnie marzyłby się taki Monolithe (kurwa, nawet na tym krążku jest utwór zatytułowany „Monolith”). Nie nazwę tego funeral doom metalem, mógłbym próbować ochrzcić (tfu, tfu), jako doom metal po prostu, tylko czysty wokal mi wszystko psuje. Czasem zaryczy growlem głębokim jak dziura w kieszeni po wypłacie, ale koniec końców jakoś to tak brzmi… nieszczerze. To znaczy – ja bym to zradykalizował – chcecie być doom metalowcami, sugeruję zmienić wokal na głębszy – choć i taki tu się pojawia, jednak za rzadko jak na mój gust. Muzycznie jednakże całość jakoś tam się broni, ale też nie nastawiajcie się na coś co zmieni Wasz pogląd na muzykę. Ot, doom metal z lekka rozmemłany, ułagodzony, ale chwilami ma potencjał i tego się trzymam – że przy kolejnym spotkaniu z Sun of the Dying będę bardziej zadowolony.
Jest tak sobie póki co i nie wróżę im wielkiej kariery. Ale los jest przewrotny i nigdy nie wiesz. Tak czy siak – „The Earth is Silent” to płyta przeciętna, jednak mam nadzieję, że coś się u nich zmieni na plus. Będę obserwował.
Ocena: 6/10
| 1. | The Earth Is Silent (Intro) | ||
| 2. | A Dying Light | ||
| 3. | A Cold Unnamed Fear | ||
| 4. | Orion | ||
| 5. | When the Morning Came | ||
| 6. | Monolith | ||
| 7. | White Skies and Grey Lands |




