Stworz

 

Wydawca: Werewolf Promotion

Dzisiaj premierę ma 3 pełnowymiarowy album projektu Stworz. Kibicuje mu dość mocno od paru lat i nawet nie mam zamiaru tego ukrywać. Czekałem na następcę „Synów słońca” za zaciekawieniem w jaki sposób głównodowodzący W. poradzi sobie z syndromem trzeciej płyty.

 

„Cóż po żyznych ziemiach…” to album różniący się od dwóch poprzednich krążków. Po pierwsze, W. dojrzał i okrzepł muzycznie. To wciąż odmiana black metalu, ale dużo bardziej melodyjna w stosunku do wcześniejszych płytach. Widać skręt Stworza w stronę folk metalu, tego zza wschodniej granicy. Ale. To jedynie wyznacznik, który ma Wam wskazać orientacyjnie drogę, bo W. w dużym stopniu robi to po swojemu. Nie to jednak w moim odczuciu jest solą muzycznego poletka uprawianego przez Stworza. W. robi to na co brakuje jaj, ale przede wszystkim chęci i wiedzy, „fascynatom” folk metalu między Odrą, a Bugiem. Dotyczy to zarówno tych słuchających, jak i tych grających. W. wplata bardzo silnie do swojej muzyki elementy kultury ludowej. I już za samo to trzeba mu przyklasnąć. Czas złamać monopol wszelkiej maści wikingów, czy innych irlandzkich wywijasów. Skoro cała wschodnia ściana europejskiego folk metalu nie wstydzi się swoich korzeni, ba, wręcz chełpi swoją tożsamością, dlaczego my byśmy nie mieli tego robić? Oczywiście znam odpowiedź na pytanie,  ale nie na tym się mamy tutaj skupiać. Stworz to właśnie zrobił, zarówno w warstwie muzycznej (np. krakowiak na koniec „Mojego kraju” pokazuje, że polski folk metal nie musi podpierdalać patentów Korpiklaani, Eluveitie, czy Fintroll), jak i lirycznej. Ta druga w moim odczuciu zasługuje na dużą uwagę.  Zawsze „buduje” u mnie płytę, jeśli teksty mają coś sensownego do przekazania Czy ta płyta ma wady? W zasadzie nie do końca przekonuje mnie wokal. Tyczy się to jednak tylko dwóch momentów. Utwór numer 2 i wersji „Lipki” zrobionej przez Stworza. W tym drugim wypadku wydaje mi się, że lepiej było pozostać przy żeńskim wokalu, bo męski brzmi tutaj zbyt siłowo. Pierwszy z wymienionych jest na tej płycie dość ważnym dodatkiem. Za przykład posłuży tutaj najbardziej wpadający w ucho „Matka ziemia ojciec słońce”. Naprawdę mocny duet.

 

Czy można powiedzieć, że Stworz odczarował dla metalu naszą muzykę ludową? Nie wiem, ale na pewno pokazał masie młodzieniaszków, że folk metal można grać po polsku, a nie udawać, że jest się Irem, czy innym wikingiem.  Być możę  ta płyta Stworz  będzie zaczynem do procesu odczarowywania.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Wyraj
02. Nim wróci Wiosna…
03. Matka Ziemia, Ojciec Słońce
04. Tęsknota
05. Mój kraj
06. Koło życia
07. Zażynki
08. By dla Słońca pieśni śpiewać…
09. Gdy Słońce przemierza bezkresne niebiosa…
10. Wieczne Słońce
11. Cóż po żyznych ziemiach…
12. Z tamtej strony jeziora

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Children Of Bodom zagra na Mystic FestivalMystic Festvial 2027Newsy

Children Of Bodom zagra na Mystic Festival

ŁysyŁysy21 października 2026
Numer zwiastujący trzeci album Sacral RageNewsy

Numer zwiastujący trzeci album Sacral Rage

OracleOracle21 października 2026
Motörhead. ‘Built For Speed’ w nowym mixie Camerona Webba i z nowym wideo zapowiada “Orgasmatron” – jubileuszowe wydanie w czterdziestolecie albumuNewsy

Motörhead. ‘Built For Speed’ w nowym mixie Camerona Webba i z nowym wideo zapowiada “Orgasmatron” – jubileuszowe wydanie w czterdziestolecie albumu

OracleOracle21 października 2026

3 komentarze

  • T. pisze:

    „Czy można powiedzieć, że Stworz odczarował dla metalu naszą muzykę ludową? Nie wiem, ale na pewno pokazał masie młodzieniaszków, że folk metal można grać po polsku, a nie udawać, że jest się Irem, czy innym wikingiem. ”

    I tyle w temacie.

  • Eeee? pisze:

    Na tej płycie nie ma zagranej Lipki, a Z tamtej strony jeziora. Nie przykładasz się pan do odrabianych lekcji.

  • Ef pisze:

    Po pierwsze, to jeno nomenklatura, o czym patrz po trzecie
    Po drugie, w tym konkretnie kontekście był to skrót myślowy
    Po trzecie, spotkałem z 3 różnymi tytułami, (między innymi z Ptaszkowie na lipie) jak i wersjami tekstu. Co – jak pewnie wiesz z doskonale odrobionej lekcji – w żadnym wypadku nie jest dziwne. Często pieśni wędrowały, zmieniały tytuły, teksty itd. O ile, jeśli dobrze pamiętam, to polskim „źrodłem” jest Wielkopolska), o tyle znana była ona w całym kraju i też zagranicą. Chociażby w Czechach, czy na innych Morawach. A źródła w ogóle ponoć szukać należy w Niemczech.

    Po czwarte, ale to już jako ciekawostka, tytuł „Z tamtej strony strony jeziora” jest też przypisany dla utworu z okolic Nałęczowa. Tematyka inna.

Skomentuj