Wydawca: Godz ov War Productions

Szósty album Stillborn nosi tytuł „Cultura de la Muerte” i już sam tytuł jest mi bliski, jako piewcy wszystkiemu co antypapieskie. Nie mówiąc już o tym, że Stillborn znam i lubię i oczekuję ich nowych albumów, jak pewnie dziewięćdziesiąt dziewięć procent maniaków Podziemia w tym kraju.

Z trzonu Stillborn od pewnego czasu w składzie został tak naprawdę już tylko Killer i moim zdaniem to od „Testimonio de Bautismo” można nakreślić jakby nową jakość w twórczości tego zespołu. Najnowsza płyta jest zresztą tego niekwestionowanym w mojej opinii przykładem. Wcześniejsze krążki zespołu cechowała dzikość, teraz natomiast cechuje je dzikość ale również w chuj gęsta atmosfera. Z wydawnictwa na wydawnictwo to się wręcz pogłębia. Nie wiem, czy mają to zapisane w kontrakcie i Greg mówi za każdym razem, że ma być w chuj intensywnie i duszno, bo inaczej wyda Was kurwa Inverse Records i chuj, ale każdy kolejny album brzmi jak pierdolone wezwanie do najbrutalniejszej z wojen. W jakiś dziwny sposób bluźnierstwo w przypadku nowych wydawnictw Stillborn jest zawsze bardzo realne i nieudawane. Stąd też na „Cultura de la Muerte” serwowany jest death metalowy atak, jednakże mocno przyczerniany i skondensowany do jakiejś bardzo homogenicznej postaci. Wściekłość, która bije z tej płyty jest wprost proporcjonalna do przekazu lirycznego – a ten od jakiegoś czasu jest podany w języku polskim. Nie wiem jak dla Was, dla mnie to przesuwa granice ekstremy. Jakże bowiem niewinnie brzmiałby taki kawałek jak „Profanacja i Bluźnierstwo” w języku Szekspira – a teraz pomyślcie, jak brzmi w języku Urbana? No jak kurwa jebana profanacja i bluźnierstwo – a mnie o to się rozchodzi w przypadku takich kapel jak Stillborn. Stąd mój pełen podziw dla muzyków z Mielca, że oni przesuwają linię ekstremy z każdym kolejnym albumem. Każdy ma w sobie Diabła, i co kolejna płyta ten Diabeł przemawia do nas coraz to śmielej. W przypadku „Cultura de la Muerte” już się nawet nie pierdoli – zabija skuteczniej niż na ostatniej płycie. A to jest osiągnięcie.

Dlatego nie możecie nie znać tego albumu. To najczarniejszy przykład plugastwa na polskiej scenie ekstremalnej. No i czy tylko na polskiej?

Ocena: 10/10

1. Gniew diabła
2. Zwiastun pogańskiego odrodzenia
3. Triumfator – pogromca
4. Profanacja i bluźnierstwo
5. Odkupienie
6. Wędrowiec
7. Stillborn – siewcy pogardy
8. Ostatni prorok
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj