Wydawca: These Hands Melt

Kiedyś wyczytałem, że największą chujnią, jaką można zrobić, jako muzyk, jest jechanie na coverach. Pewnie, walnięcie jednego na koniec płyty, jako uhonorwanie jakiejś legendy, czy przypomnienie ludziom zapomnianego szlagieru, jest fajną sprawą, ale nie budowanie na tym wizerunku muzycznego. A właśnie w tą, drugą stronę poszli Włosi z postgaze’owego (co to kurwa właściwie jest) Still Wave.

„Post Atomic Love”, to na szczęście tylko cztery, ale niestety aż cztery kawałki, z których każdy, kurwa jest coverem. KAŻDY. I czego tu nie ma. Tears for Fears, Taylor Swift (bleh!), a koniec tego misz maszu wieńczy nagle Dissection „Where Dead Angels Lie”. Jak zobaczyłem setlistę, to musiałem ją dwa razy przeczytać, by upewnić się, że ten groteskowy zestaw, to nie jest żart. I do chuja w piorunach, nie jest.

Muzycznie jest jeszcze gorzej. Już za samo wykonanie coveru Tears for Fears należałoby zrobić typom avanti na kwadrat i napierdalać po plerach mokrym ręcznikiem, bo z naprawdę dobrego utworu zrobiono smętną srakę. Cholera, odgłosy tęgiej biegunki po kilkudniowym melanżu brzmią o wiele głębiej oraz absorbująco niż ten „muzyczny” wysryw. A im dalej, tym gorzej. Jakimś cudem udało im się nawet zepsuć kawałek Taylor Swift, co w sumie jest wyczynem. Szczytem chujni jest wspomniany przeze mnie cover Dissection, za który Jon powinien wstać z grobu i wsadzić typom ich instrumenty w dupę. Z zamierzenia chcieli zrobić z tego „folkowo/akustyczną” balladkę o miłości i zatruwanej złymi uczuciami, co jawi się już, jako ciężka herezja. Ale wykonanie, to jest dopiero coś. Brzdąkająca gitarka, gdzie słychać, że gra nieudolnie kalecząc oryginalną linię melodyczną oraz smętny wokal, w którym z kolei słychać, że gardło nie wyrabia ze śpiewaniem. Ręce opadają.

Nie. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. W opisie płyty wyczytałem, że to płyta przesiąknięta miłością, ale doprawdy nie wiem do czego, bo słuchając tej Epki, to chyba miłość do smętnego walenia konia pod kołdrą w samotności. Nikomu niepotrzebny kloc. Omijać.

Zgodnie z moim zwyczajem powinienem dać, jakiś inny kawałek, gdy jest tragicznie, ale dziś mam sadystyczny nastrój. Skoro ja cierpię, to i Wy możecie.

Bart
775 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026

Skomentuj