Rodzime Sphere łupie swój śmierć metal już od ponad dwudziestu lat, a ich nowy płyt, „Inferno” wzbudził pewne emocje, czemu dał wyraz choćby Oracle w swojej recenzji. Ja zaś znalazłem okazję, by powrócić na łono wywiadów i odpytać KULĘ o kilka rzeczy, jakie zmieniły się od „Blood Era”. A na to wszystko bardzo ładnie (o takie odpowiedzi walczyłem) odpowiadał mi Th0rn. KU LEKTURZE!
B: Hailz! Tym razem nie trzeba było czekać aż siedmiu lat na kolejny krążek, ale udało Wam się uwinąć w trzy. Wena twórcza, jak rozumiem dopisywała?
Th0rn: Cześć! Tak, istotnie udało się szybciej aczkolwiek pewnie byłoby jeszcze szybciej gdyby nie szereg przeciwności typu zalana sala po nawałnicy co wstrzymało nas z pracami na prawie 3-4 miesiące. Zatem z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że 3 lata włącznie z całym procesem tworzenia materiału, nagrań i oczekiwania na termin wydania płyty to nie jest zły wynik!

B: Przy okazji nie mogę nie dostrzec, że znów miały miejsce roszady w zespole, Pawła Sitnickiego zastąpił Machete. To efekt prozy życia, czy raczej różnicy w kwestiach tworzenia muzyki w Sphere?
Th0rn: Istotnie, podziękowaliśmy sobie z Pawłem za współpracę końcem maja 2024. Z biegiem czasu doszedłem do wniosku, że Paweł nie pasuje do nas pod kątem etyki pracy. Po krótce podziękowałem mu za granie i skupiliśmy się z Xan’em na robieniu materiału na Inferno. Dominico dołączył do nas już pod koniec nagrań płyty. Musiał łącznie w 3 tygodnie wyrobić się z ułożeniem solówek na płytę oraz nagraniem ich aby ruszył proces miksów i masteringu.
B: Nowy album w sposób oczywisty nawiązuje do „Boskiej Komedii” Dantego. Skąd pomysł na sięgnięcie po właśnie ten temat?
Th0rn: Krótko po zakończeniu promocji Blood Era siadłem do rozmyślania o czym ma być kolejna płyta. Przypadkiem wpadły mi gdzieś ryciny z Piekła Dantego oraz poszczególne teksty. Zadzwoniłem do Viśni aby obgadać temat. Generalnie podszedł entuzjastycznie, krótko po tym rozmawiałem już o grafikach, okładce i layoucie całej płyty. Szybki strzał i podjęta decyzja! Aktualnie też już wiem o czym będzie kolejna płyta, ale tego nie zdradzę.
B: Od razu pochwalić muszę również okładkę. Świetne wykonanie i idealnie spójne z płytą. Daliście Perversorowi wolną rękę, cz jednak były jakieś wskazówki?
Th0rn: To już trzecia płyta z Perversorem na pokładzie który zajmuje się naszym layoutem. Generalnie po Blood Era już wiedziałem, że Michał będzie robił też kolejną płytę. Rozumiemy się bardzo dobrze, wystarczy mu wyjaśnić jak widzisz grafiki, nakreślić plan działania i za parę dni masz pierwsze szkice i pomysły. Tym razem było tak samo, Michał zrozumiał nasz pomysł od razu i podszedł do tego bardzo twórczo.

B: Na „Inferno” pojawiło się również grono zacnych gości. Każdy dał się namówić bez problemu, czy jednak potrzebne były negocjacje w postaci ekstremalnej przemocy i flaszki?
Th0rn: Bunos poratował nas solówką w utworze Ira. Znamy się masę lat jeszcze z czasów kiedy Jarek grał jeszcze w Vedonist. Ze Svenem rozmawiała moja żona Sylwia, która przy okazji zajmuje się trochę zespołem pod kątem logistyki. Znali się lepiej niż ja ze Svenem zatem Ona zapoczątkowała rozmowę, ja dokończyłem szczegóły, tu była krótka piłka. Dogadanie szczegółów, terminów i tyle. Z Dallasem rozmawiałem dwukrotnie, za pierwszym razem nakreśliłem mu jak to widzę i o czym traktuje płyta. Za drugim razem dogadaliśmy już szczegóły pilotów, terminów itd. Generalnie krótko i na temat, zanim się obejrzeliśmy mieliśmy nagrane tracki na płytę.
B: Szczególnie zwraca tu uwagę obecność Dallasa Tolera-Wade’a z NILE. Jak Wam się widzą obecne dokonania Nilu? Bo z tego, co wiem, to opinie są mocno podzielone.
Th0rn: Muszę przyznać się bez bicia, że średnio śledzę scenę aktualnie i nowe płyty itd. Dallas jest dla mnie super instrumentalistą i osobowością, którą warto było mieć w swoich szeregach. Ostatnich dokonań Nile nie znam, znam płyty z czasów Dallasa oraz uwielbiam Black Seeds of Vengeance.
B: Tym, co zwraca również uwagę, to sporo specyficznych wstawek spod ręki Alverna, zapewne mających oddać atmosferę Piekła. Skąd pomysł na ich inkorporację?
Th0rn: Przypomniałem sobie o Alvernie przypadkiem, bo kiedyś graliśmy coś wspólnie i wpadło mi do głowy, że przecież On robi sample itd. Porozmawialiśmy sobie jakiś czas, przedstawiłem mu pomysł i tak od słowa do słowa powstała współpraca. Wydaję mi się, że wyszło fajnie ale to już muszą ocenić inni!
B: A właśnie, nie sądzicie, że to trochę jednak wybija ze skupienia się na brutalnej rzeźni prezentowanej przez muzykę?
Th0rn: Nie, dlaczego. Uważam, że jeśli coś jest zrobione aranżacyjnie dobrze i z pomysłem to dlaczego ma wybijać z rytmu. Spójrz na Fleshgod Apocalypse, czy tam orkiestrację wybijają Cię z rytmu? Całość napierdala jak zła! Jak mówię, wszystko jest dziełem pomysłu i dobrego aranżu.
B: Idąc dalej, nie obawiacie się, że klasyczni fani będą sarkać na fakt, że przez to „Inferno” stało się krążkiem przystępnym i łatwo wpadającym w uszka, zamiast zapadać w pamięć głęboko niczym sztylet w serce?
Th0rn: Serio? To, że łatwo wpada w ucho to dla mnie akurat atut. Wolę aby komuś zostawała w głowie nasza muzyka czy riffy niż, że ktoś przesłucha i potem nawet jednego fragmentu nie będzie pamiętał. Uważam, że „Inferno” jest tak samo agresywnym materiałem jak poprzednie płyty. Osobiście czuję to za każdym razem jak muszę to odegrać, wcale nie gra mi się tego łatwiej, hehe. Luxuria to chyba najszybszy numer jaki kiedykolwiek nagrałem.
B: Muszę zauważyć, że przez całą swoją działalność, jak dotychczas, wydawaliście tylko pełniaki. Dobra, było jedno demko na wjazd, ale tak to żadnych splitów ani Epek. Nie chcecie się rozmieniać na drobne?

Th0rn: Otóż to. Pomiędzy materiałami były stosunkowo duże odstępy czasowe więc nie było sensu bawić się w epki, single itd. Od razu przystępowaliśmy do robienia pełnego materiału. W sumie nigdy nad tym się nie zastanawiałem. Przychodził czas na robienie materiału i robiło się 9-10 utworów, a więc cała płyta.
B: Ciekawe, że jeszcze parę lat temu pokutował pogląd, że death metal umiera, że nic się ciekawego nie dzieje, a tu proszę. Ostatni okres, to wysyp pięknych kapel z potężnymi albumami. Jak się do tego odniesiecie?
Th0rn: To może nie tak. Death metal nie umiera i ma się bardzo dobrze, tak jak mówisz. Natomiast wygląda, jakby umierał na koncertach. Niekiedy ciężko na koncertach deathowych uzbierać te 50 osób na sali, co wydaje się dość mizernym rezultatem niż jak jeszcze pamiętam frekwencje w latach 2005-2010. Natomiast pewne jest, że powstaje bardzo dużo fajnych płyt z nietuzinkową muzyką która warta jest posłuchania tak z płyty jak i na żywo. Trochę brakuje tych ludzi na Live…ale to chyba wszystko zabił youtube niestety. Niekiedy ludziom nie chce się wyjść skoro można koncerty obejrzeć w HD czy 4K na dużym ekranie z piwkiem i chipsami w łapie. Dochodzą zawrotne ceny w klubach. Takie wyjście na koncert z drugą osobą to wydatek rzędu 250-300zł…wejście, piwko, drink no i tak to.
B: Zatem, czy obecnie jakieś konkretne hordy wyjątkowo zwracają Waszą uwagę, tak na scenie krajowej, jak i światowej?
Th0rn: Jak wspomniałem, nie bardzo śledzę. O ile na zachodzie trochę…to w Polsce w ogóle. Nie wiem kto aktualnie wydał jakieś płyty. Przestałem to wszystko ogarniać i śledzić z 10lat temu. Stwierdziłem, że mamy lekko skostniałą tą scenę i to co powstawało nie potrafiło mnie zainteresować na dłużej niż 10 minut, po prostu nie do końca muza w moim stylu. Także odpuściłem w ogóle. Oczywiście mam kontakt ze znajomymi i wiem z kolegów kto co tam wydał. Na pewno godne odsłuchu są aktualnie Hellspawn, Dormant Ordeal, Vitur ostatnio wydał dobrą płytę, przy okazji jedziemy wspólnie na trasę od 12 września zatem zapraszamy!
B: Sphere istnieje już, o faken, ponad dwadzieścia lat. „Inferno” dowodzi, że nadal nie brakuje Wam pomysłów, ale były czasem takie momenty, że miało się ochotę dać już sobie spokój z tym wszystkim?
Th0rn: Z pewnością było to po drugiej płycie. Kiedy chłopaki się wykruszyli i zostałem tak naprawdę jedynie z Adamem (basistą). Wtedy stanąłem przed pytaniem co dalej. Miałem chwilę zwątpienia, ale po około 2 tygodniach decyzja była jedna. Szukamy skład i tak o to za chwile byliśmy w komplecie. Jak mawiają, co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Potem już miałem różne perypetie ale nigdy chwili zwątpień, obecnie wiem, że upór i zdecydowanie i to żeby wiedzieć czego oczekujesz to jest klucz do sukcesu. Zespół jest czynny, nagrywa, gra koncerty, festiwale w Polsce i za granicą. Teraz wiem, że warto było!
B: Macie też za sobą całkiem niezły staż sceniczny, w tym roku jeszcze dodatkowo ubogacony pięknie występem na Mysticu! Jakie wrażenia po feście oraz samym występie?
Th0rn: No tak, Mystic był bardzo fajnym doświadczeniem i zabawą. Impreza świetnie przygotowana, zorganizowana i co najważniejsze granie w doborowym towarzystwie na wszystkich pięciu scenach, pogaduchy na backstage…wszystko wartość dodana. Co najważniejsze ilość osób na koncercie pomimo, że rozpoczynaliśmy Shrine Stage tego dnia. Ostatni raz tą delikatną tremę miałem podczas Metalmanii 2007 w katowickim Spodku, hehe.
B: Zabawne. Pamiętam, jak niecałe dziesięć lat temu słychać było tu i ówdzie głosy, że występowanie na takim dużym, komercyjnym festiwalu oznacza sprzedanie się. Tymczasem dziś, to bardziej powód do dumy oraz swoisty wyznacznik prestiżu, prawda?
Th0rn: To faktycznie dziwne. Z pozycji muzyka i zespołu po to gramy przecież aby móc zaprezentować się jak najszerszej publiczności. Także granie na tego typu imprezach powinno być nobilitacją i raczej powinno być przez zespół postrzegane jako docenienie promotora Twojego grania i Twojej muzyki. Przynajmniej ja to tak widzę. Dla nas była to czysta przyjemność i nobilitacja, że mogliśmy zagrać. I dotyczy to każdej imprezy gdzie organizator się do nas odzywa z propozycją grania, to naprawdę super kiedy ktoś chce abyś zagrał na jego imprezie czy festiwalu!

– Tak z czystej ciekawości: dlaczego akurat nazwa Sphere? Nie jakaś demoniczny, czy mistyczny termin, ale właśnie kojarzące się raczej z matematyczną precyzją słowo.
Th0rn: Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Byłem i jestem nadal fanem filmu Event Horizon. Pomysł zaczerpnięty został z tego filmu. Wymyśliłem to kiedyś siedząc w knajpie przy piwie z kolegą. Ot był luźny pomysł który nam się spodobał i tak zostało.
B: W planach już jest kolejna płyta, czy na razie chcecie się skupić na koncertach i trochę nabrać weny twórczej?
Th0rn: Tak, ja już wiem o czym będzie następna płyta, ale nie będę zdradzał. Wszystko w swoim czasie! Ale oczywiście na razie koncerty i granie live. Kończymy powoli sezon festiwalowy i od 12 września startujemy z polską odsłoną Inferno Tour która obejmie 10 koncertów po kraju. Zapraszamy na nie wszystkich miłośników blastów i śmierć metalu. Na całej trasie będzie towarzyszył nam Vitur oraz zespoły lokalne.
B: Na koniec jeszcze pochwalcie się, co tam ładnie grało Wam podczas odpisywania na pytania?
Th0rn: Aktualnie leci Cattle Decapitation a zaraz po nim będzie Vital Remains. Zatem nie ma opierdalania się, blasty ponad wszystko!
B: I ostatnie słowo należy do Was!
Th0rn: Dzięki za pogaduchy! Mam nadzieję, że widzimy się na koncertach jesienią! Zapraszamy na nasze strony społecznościowe (fb, instagram itd.) Mamy dostępny merch na bandcamp oraz dla polskich rezydentów na olx żeby było łatwiej. Serdecznie polecamy i wspierajcie polskie podziemie, chodźcie na koncerty i bawcie się dobrze! Miłego!




