Shartten w życiu nie słyszałem, ale nie byłem przez to smutniejszy. To znaczy teraz tak myślę, gdy już Shartten usłyszałem. Po zapoznaniu się z „Promo 2015” bowiem, moje życie w ogóle się nie zmieniło.
Na nadesłanym mi CDR znajdują się cztery numery, które można by bowiem określić jako jakiś miks heavy metalu, progresji i lekkiego odcienia thrash metalu. Można by powiedzieć, że to taka lajtowa muzyka, faktycznie bowiem nią jest. Równocześnie jak na mój gust jest miałka i bezpłciowa. Przeznaczona dla ludzi, co to lubią powiedzieć, że słuchają mocnych dźwięków (które ostatecznie kończą się na czarnym albumie Metalliki – w maksymalnych porywach). Ani pół riffu nie pozostaje mi w pamięci po sesji z tym promo, a słuchając go myślę o wszystkim, ale nie o tym jak Shartten fajnie gra. Bo nie gra. Na moje ucho brak tutaj pomysłów, zaś Shartten jawi mi się jako kolejny zespół, który zyska popularność wśród grupki znajomych, którzy będą ich poklepywać po plecach i mówić, „oni się chuja znają, zajebiste te promo” no i podlotków, którzy przypadkiem zobaczą ich na swoim pierwszym koncercie w życiu i póki co podoba im się wszystko co stoi na scenie i ma długie włosy.
Przyznam, że ja się wynudziłem przy tych kawałkach, całość trwa niespełna dwadzieścia minut, ale ja to odczułem, jakbym męczył się z nimi przez godzinę. Nic ciekawego dla 95% czytelników Chaos Vault.
Ocena: 3,5/10
Tracklist:
01. SOund of Fate
02. Inner Abyss
03. Pure Insane
04. Slave




