W sumie to zreflektowałem się, iż najwyższy moment skrobnąć jakąś recenzję. Wyłączyłem więc doskonałe „Recipe Ferrum” i zacząłem zastanawiać się, co leży już dostatecznie długo, a do tego na tyle dobrze poznałem, że coś mogę skrobnąć na temat.
Wybór padł na Serpents Athirst – black/death metalowych dzikusów ze Sri Lanki. To chyba mój pierwszy kontakt z zespołem z tego państwa, ale powiem może tak – czapki kurwa z głów! „Heralding Ceremonial Mass Obliteration” to tylko trzy utwory i dwanaście minut muzyki, ale robią taki rozpierdol, że zbieracie zęby z podłogi. Jeśli masturbujecie kozła przy dźwiękach Bestial Raids, Truppensturm czy w ogóle u źródła – Blasphemy, Conqueror, Revenge. Tak, mamy do czynienia z hołdem Kanadzie, odegranym wręcz doskonale. Ta muzyka jest opętana, cioty i pozerzy już nie są tutaj nawet proszeni o opuszczenie pomieszczenia – oni tu zostają wraz z duszącymi oparami Cyklonu B, dla niepoznaki opieczętowanego logówką Serpents Athirst. Doprawdy, po włączeniu tej Epki nie pozostaje kamień na kamieniu. Nie tylko riffy i struktura tych bezbożnych ataków, ale i samo brzmienie – to wszystko składa się na fakt, iż ten materiał jest idealnie wpisany w mój gust.
Niech więc Was nie zdziwi wysoka ocena – piszę jak jest. A jest kurewsko, bestialsko i dziko. Pamiętajcie tę nazwę!
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Introductory Venom / Heralding Ceremonial Mass Obliteration | ||
| 2. | Ritual Vomiting | ||
| 3. | Congregation Decimation (Cut Throat) |





