Jakimś wielkim fanem twórczości Phila Anselmo nigdy nie byłem, choć niektóre z jego projektów były całkiem spoko (vide: Superjoint Ritual). I tak sobie trwałem w takim przeświadczeniu, aż dotarło do mnie promo Scour.
W ogóle to jest kolejna tak zwana supergrupa (nie cierpię tego sformułowania), bo poza Anselmo mamy tu jeszcze muzyków Cattle Decapitation czy Pig Destroyer. I pewnie się zastanawiacie, co też za muzyka znajduje się na „Scour”? Jak powiem, że o dziwo dobra to pewnie będzie tych informacji wciąż zbyt mało, byście sięgnęli po ten krążek. Ale jak powiem, że mamy tutaj dawkę brudnego black/death metalu podlanego crustem to może szybciej podejmiecie decyzję czy olać czy odsłuchać. Ja polecam tę drugą opcję. Minialbum brzmi jak skrzyżowanie Marduk z Behemoth, lecz z brudnym undergroundowym brzmieniem. Krążek jest bardzo szybko, w zasadzie poza „Tactics”, który jest intrem (dwuminutowym i niepotrzebnym w większości będącym po prostu ciszą lub szumem) do zamykającego całość utworu „Teargas” – mamy cały czas wkurwioną porcję black/death metalu. Oczywiście trzeba lubić zespoły, z których Scour czerpie inspiracje, ale myślę, że ten niecały kwadrans muzyki jest wart choć zapoznania się z nim i wyrobienia sobie własnej oceny.
Dobry ten Scour – jest brudny, wulgarny i pomimo person, które tworzą ten projekt – trzymający się podziemnej stylistyki. Mogę polecić.
Ocena: 8/10
Tracklist:
01. Dispatched
02. Clot
03. Crooked
04. Codes
05. Tactics
06. Teargas





