Wydawca: Ván Records
Czasem zastanawiam się, czy to nie jest tak, że te wszystkie black metalowe hordy biorą sobie nazwy poprzez przypadkowe naciskanie klawiszy na klawiaturze (wersja dla pozerów), albo rozsypanie wyciętych literek i patrzenie, które zostaną wydziobane przez czarnego kruka (wersja true).
Taki Rraaumm na ten przykład – ni cholery nie domyślam się, co ma symbolizować nazwa zespołu. W ogóle mało o tym zespole wiemy, pozostaje nam więc tylko zapoznanie się z muzyką i wyrobienie sobie zdania w oparciu o nią. Czyli tak jak być powinno. Przychodzi mi to raczej bez trudu – „The Dance at the Nucleus of Time” to trzy numery utrzymane w konwencji atmosferycznego black metalu. Półgodzinna EPka przepływa przez głośniki płynnie i bezboleśnie. Oszczędność riffów przekłada się na niezły, transowy klimat. Niemało tutaj też ambientowych motywów, na przykład praktycznie połowa dzisięciominutowego „Spiral Black Voices”, to plumkanie na tle rozmytych plam klawiszy. Rraaumm komponuje jednak z klimatem i pomyślunkiem, więc raczej nie popadamy tutaj w otchłań nudy. W sprzyjających warunkach ta EPka nieźle żre. Może nie będzie tutaj doznań zbliżonych do pierwszego odsłuchu „Under a Funeral Moon”, ale dobrze spędzone pół godziny gwarantowane.
Poza tym ja jeszcze nie spotkałem się z chujowym wydawnictwem sygnowanym logiem Van Records. Więc jeśli macie wątpliwości co do jakości debiutu Rraaumm, to może to was przekona, że warto choć spróbować.
Ocena: 7/10
| 1. | To Wander Beyond Lunar Seas | ||
| 2. | Spiral Black Vortices | ||
| 3. | Out of the Aeons | ||
| 4. | The Eternal Dance at the Nucleus of Time |





Świetne, troche Urfaust i Dolch jeśli ktoś lubi. Jest klimat