Wydawca: Ossuary Records

Narzekałem na Roadhog przy okazji dotychczasowych materiałów, które były mi podsyłane. No i odezwał się do mnie obecny wydawca zespołu, Ossuary Records – czy nie chciałbym się zmierzyć z ostatnim albumem zespołu, gdyż według niego jest tu progres.

Pomyślałem więc, że co mi szkodzi – wezmę na klatę i albo się przyjmie albo nie. „Gates to Madness” to nie jest jakiś wybitnie świeża płyta, bo ma już półtora roku, ale przymknie się na to oko. Szczególnie, że faktycznie – ten album jest o niebo lepszy od wszystkiego co wydali wcześniej. Po kolei jednak.

Okładka – niby nic odkrywczego, ale już sam pomysł i wykonanie są zdecydowanie na plus. Może i nie zwiastuje ona czego dokładnie powinniśmy się spodziewać po tej płycie, ale i tak widać tu poprawę. A gdy odpalimy krążek, to poprawę również usłyszymy. Przede wszystkim, muzyka nabrała ikry. Jest dynamiczniej i ciekawiej. Rzekłbym też, że jest jednak trochę ciężej i ostrzej niż wcześniej. Mniej hard rocka czy glamu, więcej klasyki – Judas Priest, a przede wszystkim Iron Maiden. Te dwie grupy słychać tutaj najwyraźniej, ale pewnie możnaby się doszukać i innych inspiracji. Jednak nie da się uciec od skojarzeń z Żelazną Dziewicą gdy słyszymy ten bas w tle, albo sposób w jaki skomponowane są refreny. Fajnie. Obyło się też bez mdłych spowalniaczy, Roadhog wycina sobie cały czas żwawo – raz z bardziej rock’n’rollowym pazurem („Misery Loves Company”), kiedy indziej ciężko i ostro („Surreal Overdose” czy „Enemy By My Side”, gdzie oczywiście na plus muszę zaliczyć występ Tymka). W każdej z tych odsłon zespół nareszcie pokazuje, że ma pomysły. I zaczyna mieć jaja – a brak tego ważnego organu zarzucałem im wszak przy wcześniejszych nagraniach. Krążkiem „Gates to Madness” Małopolanie pokazują, że  nareszcie coś zaczyna się pod tym kątem dziać.

Przyznaję i biję się więc w piersi – w końcu Roadhog brzmi jak rasowy zespół heavy metalowy. Nie wiem, co miało na to wpływ, jakie wydarzenia lub osoby, nieważne! Ostatni jak dotąd album wypada naprawdę nieźle. A że wydano go, jak już wspomniałem, już jakiś czas temu, to nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na nową płytę i sprawdzić, czy forma została utrzymana.

http://ossuaryrecords.com/

https://www.facebook.com/roadhogband

Oracle
19218 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Mirror of the Void „The Torments of Enslavement by One’s Self”Recenzje

Mirror of the Void „The Torments of Enslavement by One’s Self”

WojtuśWojtuś7 sierpnia 2026
Game Over „When Darkness Falls”Recenzje

Game Over „When Darkness Falls”

OracleOracle6 sierpnia 2026
Domhain „In Perfect Stillness”Recenzje

Domhain „In Perfect Stillness”

BartBart5 sierpnia 2026

Skomentuj