Wydawca: Hells Headbangers Records
Ravencult są przedstawicielami greckiej sceny black metalowej. I jak większość zespołów z tego uroczego kraju sieją prawdziwe satanistyczne spustoszenie.
Na „Morbid Blood” nie znajdziemy jednak elementów charakterystycznych dla greckich blackowców – to jednak inny typ czarnej muzyki. Ravencult gra prosty i bluźnierczy black metal inspirowany dokonaniami wczesnego Bathory, Nifelheim, Horna, a chwilami Darkthrone czy Impaled Nazarene. Słuchając tej płyty czuję się, jakby ktoś strzelał do mnie z pistoletu na gwoździe – każdy dźwięk szybko przkłuwa moje ciało z siłą i precyzją. Muzyka Ravencult ma zdecydowanie skandynawski feeling, zimną aurę i jasne przesłanie. Atutem kompozycji jest ich chwytliwość, aż chce się machać łbem dla Szatana. Czuję, że te kawałki świetnie wypadają w wersji live. Oczywiście nie możemy tutaj mówić o oryginalności, jednak staje się to sprawą drugorzędną w zderzeniu z pasją muzyki zawartej na „Morbid Blood”. Intensywność przekazu Ravencult jest bezapelacyjna, zaś utwory, które nam zaproponowali Grecy wystarczają spokojnie na wiele przesłuchań bez znudzenia. Na pewno jednak nie jest to płyta, która wpisze się na zawsze w Waszą pamięć, jednak dobrze do niej powracać co jakiś czas.
Taki black metal właśnie uwielbiam, bez pseudo-symfonii, bez jakiegoś smutaśnego samobójczego zawodzenia tylko mocno, z włochatymi jajcami i utworami, które swoją nienawiścią są zdolne do podpalenia niejednej obory.
Ocena: 8/10
Tracklist:




