Wydawnictwo: In Rock
Za „Rzeźpospolitą” zabrałem się z opóźnieniem w stosunku do większości znajomych i skończyłem ją zasadniczo dopiero w ostatni piątek. Powiem Wam, jestem pod wrażeniem. Ale po kolei.
Narobiło się trochę tych wspominkowych książek o metalu w Polsce. Lawinę wywołał chyba Wojciech Lis „Najświętszym Napletkiem Chrystusa” zine, z którego wykiełkował pomysł na „Jaskinię Hałasu”. I o ile publikacja Wojtka i Tomka dotyczyła głównie kształtowania się sceny metalowej w Polsce Ludowej w ogóle, o tyle „Rzeźpospolita” dotyczy wybuchu zjawiska, którym był polski death, a następnie black metal. Autor wziął na spytki tuzów ówczesnej sceny, ludzi którzy brali czynny udział w kształtowaniu się pierwszych formacji i metalowego podziemia. Olbrzymim plusem dla mnie jest to, że do każdego wywiadu podszedł indywidualnie, wyciągając esencję z tamtych lat. Oczywiście, nie wszyscy mimo jego starań stanęli na wysokości zadania, jednakże na niemal siedmiuset stronach takich rozmów jest może kilka. Piotr nie ograniczał się też jedynie do muzyków, ale też do promotorów czy na przykład właścicieli sklepów muzycznych – a jaka była rola muzycznych sklepów z muzyką metalową w latach dziewięćdziesiątych to tłumaczyć trzeba chyba tylko osobom urodzonym już w XXI wieku. Stąd też mamy wywiad między innymi z Jackiem z EpiCentrum, który prowadził sklep 102, czy z Adamem z MetalShopu. Oczywiście mamy tutaj wywiady z osobami, które po prostu musiały się znaleźć, jak Wiwczarek, Darken, Szubrycht, Krajewski, ale też osoby z drugiego szeregu – Shambo, Levi, Przemek Popiołek. Nie będę się rozpisywał na temat każdej rozmowy z osobna, są osoby które mówiły z rozumem i godnością człowieka, są takie, które pierdoliły kocopoły, ale to chyba nawet dobrze – przecież na scenie nie mamy wszystkich takich samych, a mądrych i głupich, wyszczekanych i pokornych. W każdej z rozmów poruszane są zarówno osobne perypetie bohaterów, ale też całościowe podejście do zjawiska polskiej sceny metalowej z lat dziewięćdziesiątych. Trochę tak, jakbyście wzięli do ręki mega grubego zina, który skupiałby się tylko i wyłącznie na wspominkach. Fajnie, że Piotr nie pominął również chłopaków z Masterful, który wprowadził polski metal w internety, a już na przykład trochę szkoda że z osób, które stricte kojarzone są z zinoróbstwem mamy tylko (skądinąd gadającego bardzo fajnie) pana Popiołka.
Cieszy też fakt oprawy graficznej, bo wywiady okraszone są oczywiście archiwalnymi zdjęciami i ulotkami, co ważne – dobrej jakości.
Oczywiście nie wszystko jest idealne, bo mnie osobiście brakuje tutaj rozmów na przykład z Cezarem z Christ Agony, brakuje też dotarcia trochę głębiej do osób ze sceny NSBM czy black metalowej w ogóle, która mimo wszystko była ważną częścią ówczesnych wydarzeń, nawet jeśli traktować by ją należało jako folklor, brakuje Ryłkołaka. Generalnie każdy kto zapoznał się z „Rzeźpospolitą” może jeszcze dorzucić jakieś osoby ze sceny z tamtych lat, które na pewno warto byłoby odpytać. Inna rzecz, że autor podkreśla, iż zdecydowana większość osób będących częścią tego opracowania to po prostu jego znajomi i przyjaciele, więc można zrozumieć, że nie ma tu na przykład wywiadu z Paimonem czy innym Khorzonem.
Co by nie mówić, zdecydowanie warto zapoznać się z „Rzeźpospolitą” bo to kopalnia wiedzy o polskiej scenie ze schyłku dwudziestego wieku. Niby jest to opasłe tomisko, ale jednak łyka się to bardzo szybko, nawet jeśli nie jesteście jakimiś przesadnymi molami książkowymi jak ja. Generalnie, polecam!




