Skip to main content

Phantom Fire polubiłem od razu, nawet nie wiedząc, że jest to projekt muzyków z uwielbianego przeze mnie Kraków. Jak już się dowiedziałem, polubiłem ich jeszcez bardziej. Ale muzycznie – to są dwa różne światy. Więc jeśli black/speed metal zagrany z głową i jajami leży w spektrum Waszych zainteresowań – zapraszam do wywiadu z tym norweskim hordem.

Hailz! Po pierwsze chcę powiedzieć, że „Eminente Lucifer Libertad” jest póki co jednym z najlepszych albumów w 2023 roku. I może się starzeję, albo kapele nie wiedzą jak stworzyć interesujący i świeży album w raczej konserwatywnym gatunku jakim jest speed / black metal. Ale Phantom Fire ta sztuka się udała, stąd też moje pytanie – jak?

K_G: Dzięki! Nie wiem. Zanim zaczynamy tworzyć przelatujemy przez to jaki dźwięk i jaką epokę chcemy uchwycić. W Phantom Fire czcimy muzykę przy której dorastaliśmy i odczucia jakie towarzyszyły nam jako młodym metaluchom. Mamy nadzieję, że nasza pasja do muzyki w jakiś sposób jest widoczna. 

Jak to się stało, że was dwóch zdecydowało się założyć taki zespół jak Phantom Fire. Wasze pozostałe kapele grają całkiem inną muzykę niż to. Może przez to chcieliście sobie przypomnieć korzenie metalu?

K_G: Zawsze tworzyliśmy muzykę razem i kiedy zawiesiliśmy Kraków, dość szybko stało się jasne, że musimy coś zrobić. I musiało to być coś odmiennego. Postanowiliśmy tworzyć muzykę, którą obaj kochamy, więc wróciliśmy trochę do podstaw.

Jak już pisałem waszą muzykę możemy określić jako black / speed metal, jednakże jest to dużo bardziej świeże niż większość kapel gra w obecnych czasach. Może to dzięki temu, że nie boicie się inkorporować dziwnych (jak na wykonywany gatunek) wpływów – dźwięków brzmiących jak muzyka Johna Carpentera czy nawet sludge’u. Taki mieliście cel czy po prostu nie potraficie zamknąć się w sztywnych ramach gatunku nawet jeżeli byście tego chcieli?  

K_G: Haha, stawiam, że po prostu potrzebujemy robić rzeczy trochę inaczej. Zajawki dark wave nie są w metalu niczym nowym, a wiele wczesnych kapel black metalowych miało krautrockowe elementy, i jest to tradycja którą chcemy dodać do naszych dźwięków. Razem z pewnym teatrem. Wydaje mi się, że w ten sposób mamy z tego więcej radochy.

Mówiąc o wpływach – podoba mi się, że jest ich sporo, czasem z kompletnie różnych gatunków, ale mimo to wiecie jak to odpowiednio wymieszać. Efekt jest rewelacyjny. Rzekłbym, że muzyka Phantom Fire to taki black / speed metal dla ogarniętych ludzi, zgodzisz się?

K_G: Odnajdujemy inspirację w wielu różnych metalowych kapelach i próbujemy je połączyć w maksymalnie płynny sposób. Nie próbujemy kryć się z zespołami czy kawałkami które nas zainspirowały. Nie będę oceniał czy my lub nasi fani jesteśmy ogarnięci czy nie 😊 

Nawiązując do różnych źródeł waszych inspiracji – czy masz poczucie, że black / speed metal jest gatunkiem konserwatywnym? Wasza robota pokazuje, że da się dorzucić coś nowego czy świeżego w tym specyficznym gatunku – taka przynajmniej jest moja opinia.

K_G: Mam poczucie, że metal jako całość jest trochę konserwatywny. Zauważyłem, że jest tylko kilka nowych zespołów które łączą nowy rzeczy i wnoszą nowe brzmienie. Sleep Token i Zeal and Ardor tu idealnie pasują. Myślę, że nie jest możliwe dodać do black / speed metalu czegoś totalnie nowego i świeżego, my po prostu próbujemy przenieść tę muzykę do 2023 roku.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że z Phantom Fire chcecie tworzyć metal bez żadnych zasad – myślę, że jest to możliwe dzięki waszemu ostatniemu albumowi… Ale jak daleko chcecie iść jako Phantom Fire? Czy są dla tego zespołu jakiekolwiek granice?

K_G: Chcemy z tym iść tak daleko jak się da, żadnych granic dla muzyki czy drogi przed nami!

Zgaduję, że „Eminente Lucifer Libertad” jest czymś w rodzaju albumu koncepcyjnego, z tymi wszystkimi przerywnikami itp. A może się mylę? Tak czy siak, czy możesz powiedzieć coś więcej o przesłaniu tej płyty?

K_G: To przyszło w trakcie tworzenia. Już po tytule albumu, tak mi się zdaje. Wracamy po prostu do zabawy z muzyką i konceptem. I dodaje to płycie trochę życia i dramaturgii. Patrząc wstecz poświęciliśmy przerywnikom na tej płycie zbyt wiele uwagi. Ale do cholery, czemu nie?

Czytałem, że „The Bust of Beelzebub” zostało nagrane w jeden dzień. A jak się ma sprawa z „Eminente Lucifer Libertad”?

K_G: Bust zostało nagrane w jeden dzień. Eminente zrobiliśmy w dwa dni. Może na trzeci materiał poświęcimy trzy?

Jak często macie tak miłe wieczory jak ten w teledysku do „Feed the Fire”, haha? Zgaduję, że „zwykli” ludzie, myślę, że to „standardowy” dzień typowego metalucha, nie sądzisz?

K_G: Tak jest u nas w każdy weekend.

Jak już wspomniałem na początku wywiadu obaj byliście zaangażowani w Krakow, zespół z totalnie innej bajki niż Phantom Fire. Zastanawiam się w jaki sposób godzicie te dwa zespoły, bardzo odmienne gatunki, wpływy, itd.?

K_G: Nie mam poczucia, że Krakow i Phantom Fire są od siebie aż tak odmienne. Oczywiście oba zespoły brzmią inaczej, ale wiele riffów z Phantom Fire moglibyśmy użyć w Krakow. Myślę, że Phantom Fire jest wierny jednemu gatunkowi, podczas gdy Krakow to bardziej gatunek sam w sobie.  Ten zespół miał dla nas  wiele warstw.

Jesteście Norwegami i wszyscy wiedzą jak wielki wkład w muzykę metalową miały kapele z waszego kraju. Zastanawiam się, które kapele z norweskiego panteonu są waszym zdaniem przeceniane i dlaczego?

K_G: Nie uważam żeby którakolwiek z tych kapel była przeceniona. Za niektórymi z nich osobiście nie przepadam, ale nie czuję potrzeby obgadywania żadnego muzyka.

Cóż, nie mogę nie zapytać raz jeszcze o Krakow… Co się dzieje z zespołem? Działalność jest zawieszona od kilku lat, a „Minus” to świetny album… Czy jest jeszcze szansa na usłyszenie czegoś nowego od tego tworu?

K_G: Naprawdę nie wiem. Czasem rozmawiamy o zrobieniu czegoś razem, jakiegoś wydawnictwa, albo koncertu lub dwóch. Ogarnij nam koncert i zobaczymy co się wydarzy?

Ok, to wszystko na dzisiaj. Powiedz jeszcze czego słuchałeś podczas odpowiadania na ten wywiad i do następnego!

K_G: Metallica – 72 Seasons, Power Trip – Nightmare Logic and Søstre – Søstre.

Oracle
17033 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Piąty album Tombs

OracleOracle24 października 2020

Skomentuj