Wydawca: Nuclear Winter Records

Nie słyszałem wcześniej dokonań Pesilength z Kraju Basków, ale podejrzewam że w ich muzyce musiała zajeść niebagatelna zmiana – w Metal Archives przypisano ich do gatunku „black/doom metal”. Natomiast na najnowszym albumie raczej tego nie słyszę.

„Basom Gryphos” według mnie plasuje się bliżej black/death metalowego gruzu, z faktyczną odrobiną doom metalu. Przy czym to nie jest taki typowy gruzowaty death metal, jakiego ostatnimi czasy mnogość. Baskowie grają połamaną i mocno techniczną muzykę, która gdzieś tam zahacza o inspiracje takim „Considered Dead”, ale owianego gęstą, gryzącą atmosferą „Exalted Emanations” czy szukając głębiej „Onward to Golgotha”. Przyznam, nie jest to połączenie łatwe i ten album nie jest płytą dla każdego. Szczerze, sam do końca jeszcze nie wiem, czy on mi się bardzo podoba czy tylko mi się podoba. Chwilami po prostu jest męczący – po odsłuchu czuję się fizycznie wyczerpany olbrzymią ilością połamanych struktur, zmian rytmu i nie zawsze to ten „fajny” rodzaj zmęczenia. Niekiedy mam wrażenie, że Hiszpanie przekombinowali a „Basom Gryphos” jawi mi się jako przerost formy nad treścią. Kiedy indziej z kolei druga płyta Pestilength wchodzi gładziutko. Może nie byłem przygotowany na takie dźwięki? Nie wiem. Odbiór tej płyty jest trudny, wymaga od słuchacza pełnego skupienia, a forma w jakiej otrzymujemy te czterdzieści minut niekoniecznie to ułatwiają. Może więc to tylko ze mną jest ten problem, jednak z uwagi na to co napisałem kilka linijek wyżej, nie do końca mogę się przekonać do Pestilength. Możliwe, że to ze mną jest problem, a nie z duetem Basków.

Stan na dziś jest więc taki, że ja im daję subiektywnie 7/10. Bo cały czas czegoś mi brak na tym albumie, czegoś co pomogłoby mi przebrnąć przez całe „Basom Gryphos” na raz, z pełnym poczuciem, że oto dostałem znakomity krążek.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Tamm
2. Engtlant Suhb
3. Phorme
4. Thelegm
5. Tephra Codex
6. Exertion
7. Chrome
8. Vexed
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj