Hmm, Pantery słuchałem nawet wczoraj, bo lubię sobie czasem odświeżyć stare dobre krążki. Padło wówczas na „Reinventing The Steel”. Dlaczego o tym mówię? Proste.
NeonGod czerpie bowiem pełnymi garściami z twórczości Anselmo i reszty kompanii. Wszyscy znamy te skoczno – ciężkie riffy, rytmiczne uderzenia jak kowalskim młotem. Z tym, że jak Panterę lubię okazjonalnie posłuchać i tylko wybrane ich płyty, to już ich naśladowców niekoniecznie. Taki przekorny jestem, że naśladowca Venom dla mnie cacy, a naśladowca Pantery – be. No może nie koniecznie be, ale jakoś mnie „Cleareyes” nie porywa. Przy pierwszym odsłuchaniu głowa mi się bujała w rytm takiego wałka jak „Safe Report from the Breeding Station” – może dlatego, iż najkrótszy na płycie i najżwawszy. Po nim wchodzi ośmiominutowy „Stalingrad” i już mina pod koniec rzednie. Potem odpalam płytkę drugi raz i trzeci i im dalej w las tym więcej black metalowców – epka powoli staje się nudna i nie ma się ochoty słuchać jej dłużej. Więc zarzuciłem ją na hak, a dopiero dziś odwiesiłem w celu sprokurowania recenzji. I znów – pierwsze odsłuchanie spoko, ale później to już bardziej dla zasady, by leciało. Ale tak naprawdę – ta muzyka na dłuższą metę nie przedstawia dla mnie żadnej wartości, czy to rozrywkowej czy artystycznej. Mieli pecha, bo akurat grają coś, co mnie osobiście nie porywa.
NeonGod szybko wypchnie z mej pamięci jakaś inna płyta. Może trafią na swoich fanów gdzie indziej, bardziej oddanych Panterze niż ja.
Ocena: 5,5/10
Tracklist:
| 1. | Zitadelle | ||
| 2. | Cleareyes | ||
| 3. | Fragments of Blood | ||
| 4. | Safe Report from the Breeding Station | ||
| 5. | Stalingrad |



