Skip to main content

Wydawca: Eisenwald

Wczoraj trochę się upodliłem, normalnym byłoby więc zapuścić sobie coś adekwatnego na kaca, na przykład Motörhead, który jest dobry na wszystko, usuwa nawet kurzajki zamiast mamy i lekarza. Ale poczucie obowiązku redakcyjnego spowodowało, iż w odtwarzaczu zakręciła się płytka Nazxul.

Na płytę Australijczyków z Nazxul przyszło nam chwilę poczekać. Bagatela czternaście lat, nie licząc okazyjnych splitów i epek, których i tak zresztą nie było wiele. Ale w końcu jest. I powiem Wam, że było na co czekać. Black metal jaki słyszymy na „Iconoclast” robi wrażenie na słuchaczu i jest to dla mnie kwestia bezsporna. Oczywiście jeśli ktoś lubi black metal grany z symfonicznym zacięciem. Ja nie przepadam, ale Nazxul zrobił to z klasą. Klawisz na tym materiale ma, rzekłbym nawet, wagnerowskie zacięcie – przecież metale kochają Ryśka Wagnera. Australijczycy zapewne też, co słychać na tej płycie. Podniosłe melodie szczęśliwie nie zalatują wiochą, są zrobione ze smakiem godnym Emperor, czy nawet Dimmu Borgir z wcześniejszych płyt (taa, plujcie oldskulowcy). I wyśmienicie się tego słucha, naprawdę! Chwilami jednak Nazxul dostaje silnego wkurwu i wówczas partie parapetu i gitar idą huraganowo, niczym grzyb atomowy, zostawiając po sobie jeno popiół i zgliszcza. Na „Iconoclast” mamy jednakże dla przeciwwagi również lekko ambientowe przerywniki, pozwalające złapać chwilę oddechu. Oczywiście, jak na moje ucho wszystkie kompozycje zbudowane są jakby wokół partii klawiszy, które są tutaj na pierwszym planie. Szczęśliwie nie rozmiękczają one agresji, jaka znajduje się w muzyce Nazxul, nadają jej jednak rozmachu godnego rzymskich legionów. No jakoś tak mi się ta płyta kojarzy – z jednej strony z agresją, z drugiej z apokaliptycznym przepychem.

Życzę sobie, by na kolejny duży krążek tej kapeli nie trzeba było czekać kolejnych czternastu lat. Z prostej przyczyny – dobrego nigdy za wiele. No a teraz bez obaw możecie sięgnąć po Nazxul, o ile jeszcze tego albumu nie macie.

Ocena: 7,75/10

Tracklist:

1. Apoptosis
2. Dragon Dispitous
3. III
4. Black Wings
5. V
6. Iconoclast
7. I
8. Set in Array
9. II
10. Symbol of Night & Winter (Ancient Lords)
11. Oath (Fides Resurrectio)
12. Stain of Harrow
13. World Oblivion
14. Threnody
Oracle
16832 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj