Wydawca: Dry Cough Records / Gurgling Gore Productions / Memento Mori Records
Mutagenic Host to nowa, ale już zdeformowana twarz na scenie death metalowej. Stwierdziłem, że dam im szansę i sprawdzę, co takiego kryje się na „The Diseased Machine”, bowiem już sama okładka podsuwała mi myśl, iż może mnie się to spodobać.
Londyński kwintet istnieje od kilku lat, pierwsze oznaki aktywności przypadają na 2023 rok, więc można by rzec, że mamy do czynienia ze świeżynką. Ale jak włączycie sobie ich debiut, to niczego świeżego tu nie znajdziecie. Raczej rozpad i zgniliznę, charakterystyczną dla nagrań takiego Autopsy. Zresztą odór kapeli Reiferta unosi się nad muzyką Mutagenic Host. Te numery nie są jakoś przesadnie szybkie, chwilami wręcz przeciwnie – ma się wrażenie, że ciągną się jak bebechy rozjechanego zwierzęcia na asfalcie. Ponadto samo brzmienie „The Diseased Machine” też niejako może kojarzyć się z twórcami „Mental Funeral”. Czyli jak dla mnie jest to wystarczająca rekomendacja, by przynajmniej dać tej płycie szansę. A dla Was?
Jeśli to mało, powiem Wam jeszcze, że oczywiście pomimo braku oryginalności, dobrze słucha się tego materiału. Ponadto wspomniane Autopsy to nie jedyna inspiracja, jaką możemy usłyszeć u Mutagenic Host – niemało też tutaj Szwecji, z naciskiem na Dismember na przykład. Rzec by można, że Brytole chcą złapać dwie death metalowe sroczki za ogon i całkiem spoko im to wychodzi. Z jednej strony jest tutaj całkiem gruzowato, z drugiej te numery bardzo dobrze bujają – dla mnie taka synteza jest jak najbardziej do przyjęcia.
Będę więc zapewne obserwował rozwój sytuacji, bowiem „The Diseased Machine” daje rękojmię porządnej death metalowej hordy z perspektywami.
https://instagram.com/mutagenichost
