Wydawca: Casket Records
Z takimi płytami zawsze mam problem… Raz mniejszy a kiedy indziej nico większy, ale na pewno poważny.
Generalnie uważam się za osobnika otwartego na wszelkie eksperymenty muzyczne, ale gdzieś ta tolerancja ma swoje granice i myślę, że Monsterworks i ich najnowszy „The God Album” znalazł się gdzieś w pasie przygranicznym. Nowozelandczycy na swojej siódmej już płycie zamieścili dziewięć utworów, które można określić jako pomieszanie Thrash, Heavy i Death Metalu z rockiem czy nawet miejscami z folkiem (lub jak kto woli neofolkiem) i innymi mniej zidentyfikowanymi gatunkami muzycznymi. W całości tworzy to dość dziwaczną i pokraczną konstrukcje muzyczną, nie bardzo dającą się ogarnąć przez osobę ogólnie zdrową na umyśle. Niby to wszystko w miarę sprawnie zagrane i tak zwane momenty są, ale mnie to nie przekonuje. Podobne sprawa ma się z warstwą wokalną: gdy wrzaski oscylują wokół death’owych growlów jeszcze jest w miarę okej, ale gdy wokalista zaczyna drzeć mordę skrzecząco i piszcząco to już zaczynam się denerwować. Tym bardziej, że maniera ta kojarzy mi się z pewnym wokalistą, pewnej bardzo znanej kapeli, której nazwy nie wymienię, bo już chyba nikt by po płytę Monsterworks nie sięgnął, nawet z ciekawości. Według mnie granie takiego, że tak się po staropolsku wyrażę, grochu z kapustą do niczego nie prowadzi. Muzyka na pewno nie rozwinie się przez to, że ktoś weźmie i wymiesza motywy z wszystkich kapel, których słuchał przez ostatni rok. Myślę, że nie na tym sprawa polega. Trzeba to robić z pomysłem i przede wszystkim umieć wyważyć elementy, które się łączy.
Może Nowozelandczycy dojdą do tego wniosku przy następnej płycie i będzie to materiał bardziej interesujący. Liczę na to.
Ocena: 3/10
Tracklist:
| 1. | Everything You Believe Is A Lie | ||
| 2. | Monomythic | ||
| 3. | Reprieve | ||
| 4. | The Enemy Of My Enemy | ||
| 5. | Origin | ||
| 6. | False Miracle | ||
| 7. | God | ||
| 8. | Let It Go | ||
| 9. | (Hymn Of) Fire |



