Wydawca: Metal On Metal Records
Jak na dość bogatą dyskografię to przyznam, że Meliah Rage nie znam na wylot. Niemniej jednak nazwa egzystowała gdzieś tam w podświadomości. A tu bach – Meliah Rage w Metal On Metal Records.
Muzyka Meliah Rage plasuje się gdzieś na pograniczu thrashu i amerykańskiej odmiany power metalu (czyli tej dla mężczyzn, nie dla chłopców). I na „Dead To The World” nic się nie zmienia w tym temacie. Amerykanie sadzą nam tu soczystymi riffami, dość melodyjnymi refrenami, przez co łatwo wpadającycmi w ucho i lekką zadziornością. Obleczono to wszystko w niezłe brzmienie. Słychać tu na przykład Metallicę z Czarnego Albumu, trochę Annihilator, coś jakby Iron Maiden – no z takimi kapelami kojarzy mi się muzyka zawarta na szóstym albumie i nic na to nie poradzę, wiem, że brzmi to jak opis gimnazjalisty. Słucha się tego całkiem przyjemnie, choć chwilami człowiek chciałby usłyszeć jakieś pierwiastki wściekłości, jakieś wkurwienie, wrzask i furię, jakieś aaaaarrrrgh! A tu nie za bardzo. To jest mój główny zarzut względem „Dead To The World” – chciałbym, żeby ten album miał większego kopa. Bo niestety samą techniką, brzmieniem, chwytliwością wszystkiego się nie zdziała, przynajmniej w mojej opinii. Nie jest to zła płyta, bo są dwie czy trzy w katalogu Metal On Metal Records, które podobały mi się mniej. Ale z drugiej strony jest tam ich wiele, które podobają mi się zdecydowanie bardziej.
Niemniej jednak fanów heavy/thrash metalu mogę zachęcić do sięgnięcia po krążek Meliah Rage, a nuż komuś przypadnie do gustu bardziej niż mnie. Porządny krążek i tyle.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Up In Flames | ||
| 2. | Valley of the Shadowless Souls | ||
| 3. | Skin and Bones | ||
| 4. | Absolute Obedience | ||
| 5. | Where Nothing Ever Grows | ||
| 6. | Never from Me | ||
| 7. | Cold Cruel Fate | ||
| 8. | Time Won’t Let Me Breathe | ||
| 9. | Awaken Sorrow |




