Wydawca: Soulseller Records
O tak, tego mi trzeba było z rana! Porządnej death metalowej młócki rodem z serca europejskiej odmiany gatunku – Szwecji.
Radość w mym sercu zagościła dzięki kapeli działającej pod szyldem Maim. Na ich drugim albumie zatytułowanym „Deceased To Exist” zamieścili dziesięcioutworową mieszankę, tego co w death metalu najlepsze: grobowy growl, młócącą perkusję, riffy brutalne, ale zagrane z wyczuciem, dobre brzmienie i klimat lat dziewięćdziesiątych. Wiem, wiem – co ukaże się taka płyta, to Oracle od razu ją chwali. Ale mam w dupie utyskiwania malkontentów, ja po prostu uwielbiam takie granie. Wyciśnięcie esencji ze szwedzkiej sceny, doprawienie elementami twórczości Death i Possessed. Całej płyty słucha się wyśmienicie, od razu można poznać, iż Maim wie jak komponować death metalowe killery. Nie zapomnieli też o zwolnieniu, bo właściwie kawałek „Crematory” jest takim jakby interludium, z morderczym ciężarem i wolnym tempem, które jakby zamyka pierwszą część „Deceased To Exist” i wprowadza nas w drugą połowę. A tam – death metal wysokich lotów, identycznie jak przed chwilą, hehe. Nie będę więc się powtarzał i sypał tymi samymi komplementami, zostawię je na kolejny death metalowy krążek.
Maim idealnie wpasowało się w falę old school’owego death metalu, ale ja nie mam im tego za złe. Od takich płyt może się człowiekowi jedynie polepszyć samopoczucie.
Ocena: 8,5/10
Tracklist:
1. Gravedigger Sacrafice
2. Morbid Desecration
3. Covet Death
4. Evil Smell Of Death
5. Crematory
6. Deceased To Exist
7. Purged Through Napalm
8. Nuclear Funeral
9. Ressyrected From Hell
10. Screams Of The Mutilated





Zajebisty materiał, nie kopie po dupie tak jak debiut, ale jeśli o mnie chodzi to takie płyty mogą wychodzi dziesiątkami…nigdy nie mam dosyć! A już latem zobaczę Maim na żywca…po kilku kufelkach złocistego trunku będą podobać mi się jeszcze bardziej 😉