Wydawca: War Productions
Dobra, a teraz będzie zaskoczenie dla wszystkich, którzy mają mnie za niereformowalnego old schoolowca, oceniającego wysoko wszystko co stare i zakurzone. Albo na takie wyglądające.
Do czynienia mamy bowiem dziś ze wznowieniem epki Kanadyjczyków z Madman. Chłopaki grają sobie razem od dwóch lat i przez ten czas zdążyli spłodzić dwie epki. A debiutancką właśnie recenzuję. Cóż, nie ma się tu szczerze mówiąc czym zachwycać. Speed/thrash metal przez cały czas trwania tej kasetki jest nijaki i miałki. Poszczególne kawałki chwilami potrafią zainteresować klasycznym riffowaniem, ale wszystkie ich elementy połączone są w nie do końca przemyślany sposób. Na przykład taki kawałek jak „As He Strikes” wypada całkiem nieźle, ale już poprzedzający go „Toxic Metal” nie jest zdatny za bardzo do słuchania. Denerwują mnie wysokie piski drugiego wokalisty – chłopie, nie umiesz piszczeć po metalowemu to nie piszcz, ale oszczędź moje uszy. Generalnie kapela próbuje naśladować zespoły typu Exciter, Anvil czy Killer i masę innych z okresu lat osiemdziesiątych, ale nie idzie im to moim zdaniem. Do tego „Force Of Sound” ma kulejącą produkcję, która potrafi drażnić. I nie mówię tu nawet o bonusowych kawałkach live, tylko o głównej materii tej recenzji.
Przed Madman jeszcze sporo roboty, masa płyt do wysłuchania i piwska do wypicia. Jak to wszystko będą mieli odhaczone to istnieje szansa, że kolejny materiał będzie miał lepszą notę.
Ocena: 5/10
Tracklist:
| 1. | Soldiers of the Damned | ||
| 2. | Dr. Thrasher | ||
| 3. | Toxic Metal | ||
| 4. | As He Strikes!! | ||
| 5. | Force of Sound6. Born A Witch 7. Haunt the Nite |




