Skip to main content

Wydawca: Blood Fire Death Promotions

Dziwna nazwa jak na zespół pochodzący z południa naszego kontynentu, ale już nie do takich rzeczy się przyzwyczailiśmy. A więc, proszę państwa – przed Wami Litost.

Druga płyta zespołu właśnie trafiła do mnie i jakoś tak przeleżała chwilę, zanim zdecydowałem się na pierwszy odsłuch. Po pierwszym odsłuchu krążek znów trafił do czyśćca recenzyjnego i zabrałem się zań ponownie kilka dni temu. Wszystkie te podejścia biorą się z tego, że nie do końca kupuję to, co słychać na „Pathos”. Usłyszeć tutaj możemy niewiele ponad pół godziny black/death metalu – tylko, że ja nie czuję szczerości w tej muzyce. Tkwi we mnie trochę taki scenowy policjant, co to miałby ochotę chodzić i sprawdzać papiery na black metalowca. Wydaje mi się, że muzycy Litost nie do końca zdaliby ten egzamin. Chyba sami nie do końca zresztą wiedzą, czy to co grają to ma być black metal czy coś innego. Jakoś tak czuję tutaj lekkie deathcore’owe wibracje – kombinowanie z melodiami, dziwny groove, chórki… Wiecie, żeby to jeszcze było jakoś z sensem skomponowane, natomiast odnoszę wrażenie, że Litost robiło to na chybił – trafił. Jak się uda – super, będziemy wizjonerami. Jak się nie uda – who cares, będziemy wizjonerami i tak! Nie tędy droga, moi mili Hiszpanie. Po kilku sesjach z „Pathos” dochodzę do wniosku, że jest to materiał męczący. Przynajmniej dla mnie. Nie do końca potrafię powiedzieć też, co Litost chce przekazać słuchaczowi.

Stąd też ich druga płyta leci w odmęty zapomnienia. Może kiedyś, za parę lat (z moim szczęściem to na pewno) dostanę ich kolejne wydawnictwo do recenzji i będę usiłował sobie przypomnieć, skąd ja znam tę nazwę.

Ocena: 5/10

Oracle
17065 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Buy diflucan usa

PathologistPathologist27 października 2014

Skomentuj