Wydawca: Fat Ass Records
A to ci niespodzianka! Do żywych powrócił Łeb Prosiaka, czyli twórcy takich przebojów jak „Ssij mi lachę”, „Ruchaj trupa” czy „Wyjebana w ucho”. A wtóruje im nie byle kto bo Nuclear Holocaust, czyli kapela która grała już chyba w każdym powiecie Rzeczypospolitej Polskiej.
Split otwiera coś na zasadzie mrocznego disco zatytułowane „Konstytucja”, gdzie z tekstem zgadzam się w stu procentach (pozwolę sobie przytoczyć: „Konstytucja jasno mówi – Kaczyński, jesteś chujem”...), a potem już lecimy z grind/punkowym tematem – prosto, kurwa wręcz prostacko, no ale taki jest przecież zasrany urok Łba Prosiaka – w zasadzie nie ma tu wiele co się rozwodzić jak moi starzy, przecież każdy kto słyszał ich wcześniejsze materiały rozczarowany nie będzie. Mamy tu znane i lubiane dudniące brzmienie, wokal wypluwający ropę (która chyba układa się w teksty), totalny rozpierdol gitar – no chyba, że dla Was punk/grind to mieszanka nie do przełknięcia i potajemnie chcecie, by w dupę zerżnął Was brodaty wiking przy dźwiękach Amon Amarth. A druga część splitu jak już wspomniałem to panowie ze Świdnika. Kurwa, no ja po prostu lubię ich muzykę – za brud, za prostotę, za trzymanie się klasyki jak wsza łonowa kępki zarostu nad członkiem (przepraszam, na co dzień nie jestem takich chamem ordynarnym, ale dziś nie da się inaczej). Pięć numerów jakie dostajemy od Nuclear Holocaust to grindowy bieg z zawiązanymi oczami przez gęsty las – co chwila w coś przypierdalamy, a mimo to biegniemy dalej. Dlaczego? Bo jesteśmy pojebani, proste.
No dobra, nie wiem czy jest to recenzja, jaką przeczytalibyście na przykład w „Teraz Rock”, niemniej jednak z nią jest tak jak z tą muzyką – albo się Wam spodoba albo nie. Ja kupuję obie strony tego splitu.
Ocena: 8/10
Tracklist:






chujnia z kutasówą