Wydawca: Dunkelheit Produktionen
Po powrocie z wczasów czułem się zajebiście do momentu, kiedy do mojego odtwarzacza nie trafiło demo zespołu Laster.
Na wczasach piękna pogoda, a w Polsce leje i zimno i dodatkowo z głośników sączą się markotne dźwięki nihilistycznego, depresyjnego Black Metalu. No kurwa jak żyć? Na szczęście istnieje coś takiego jak alkohol i szklaneczka cytrynówki własnej roboty z lodem pozwoliła mi przebrnąć przez ten materiał. Debiut ten zatytułowany „Wijsgeer & Narreman” zawiera na szczęście jedynie trzy utwory twardo stąpające w konwencji czarnego metalu, ale jakiegoś takiego ślamazarnego. Ciągną się te kompozycje jak glut z nosa. To niecałe dwadzieścia minut muzyki a ma się wrażenie jakby spędziło się, co najmniej godziną przed odtwarzaczem. Żeby jeszcze coś tam, choć na chwilę przyśpieszyło to bym z większą przyjemnością obcował z tym albumem, a tak to tylko ziewałem. Gdzieś ta muzyka leży na pograniczu klimatu generowanego, przez choć by taki Dark Space, ale w ogólnym rozrachunku jestem raczej na „nie”.
Nie wiem czy nastrój nie sprzyjał, czy miałem humory, ale recenzent też człowiek i może pisać pod wpływem chwili. Jakby się jednak tak zdarzyło, że za jakiś czas wrócę do „Wijsgeer & Narreman” i stwierdzę, że to jednak niezły materiał to bijąc się w pierś skoryguje tą recenzję.
Ocena: 4/10
Tracklist:
| 1. | In levenskolken, in dadenstorm | ||
| 2. | Tot eenheid verweven | ||
| 3. | Wijsgeer ende narreman |





Ja uwielbiam!