Wydawca: Old Temple

Już teraz wiem, że nie mam co pokazywać się w Poznaniu. Mocno ociągałem się z napisaniem kilku słów na temat debiutu Impure Declaration, ale nie będę kłamał. Zwyczajnie nie miałem na to czasu, ale nie oznacza to, że ”Of Veins, Tendons And Bones” leżało w czeluściach muzycznych zaległości do odrobienia. Wręcz przeciwnie, album zajebiście sprawdzał się podczas jazdy ponad 20 tonowym kalmarem po zgliszczach i kościach ludzkości.

…, bo ”Of Veins, Tendons And Bones” jest po prostu esencją najczystszego zła, jakie czai się w nagrobnych kryptach. Pełza niczym wąż, wije się po posążku Maryi Dziewicy niczym rozkoszna wić, aż w końcu kąsa i zatruwa swym jadem. Tak. Podoba mi się w Impure Declaration ten wszechobecny pierwiastek zła, który wibruje w portalowskiej atmosferze duszności i zgnilizny. Gdzie z minuty na minutę dajemy się wciągać w tą przerażającą otchłań, gdzie jest tylko pustka w której jesteś tylko ty i zło, które cię kąsa w pętli wieczności.

Robotę robi już sam otwierający “Sulphuric Sciomanc”, gdzie właśnie ten charakterystyczny portalowy vibe rezonuje w ciele i rozszarpuje duszę za pomocą wysuniętego nieco do przodu basu i głębokiego wokalu Biesa. I taki drogowskaz obowiązuje przez całą drogę ku zatraceniu, którą prowadzi nas ”Of Veins, Tendons And Bones”. Jest tu gęsto, duszno i krwiście. Miejscami stoimy niczym w diabelskiej kolejce prosto do pieca (“Marks Concausing Odour”), innym zaś razem jesteśmy świadkami przebudzenia się samego diabła (gdzie w takim “Rising Upon The Immolated Kingdom Of Seraphs” obserwujemy wolno sypiący się gruz na świątynie światła, by zachwile być świadkami lawiny skalnych głazów).

Ma moc ten album, a jego najczystszą esencją jest prawie dziesięciominutowy kolos “Physical Declaration Of Contempt For Natural Order”  w którym kumuluje się cała nieczysta, skondensowana energia, która zostaje nam podana na tacy z kości: od smolistych, lepkich od krwi zwolnień, poprzez szybkie przejścia przez portale do wymiarów pełnych demonów, aż po spotkanie z samym końcem i początkiem niczego.

W chuj zacny jest to debiut Impure Declaration. Wydając na świat zło pod postacią ”Of Veins, Tendons And Bones” zespół postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Otchłań, śmierć, cierpienie. Nicość. Miazga.

Łysy
1049 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj