Dawno dawno temu był sobie zespół, który kroczył dumnie ramie w ramię z największymi bluźniercami brazylijskiej sceny. Nagrali oni album, który był podwalinami pod cały ruch war metalowy. Jest to już legenda, która niestety została nieco zapomniana, ale coraz śmielej stara się wyleźć z grobu pomimo problemów, które ciągną się jak brazylijskie telenowele hehe. Przed Państwem Valerio! Ojciec największego wymiotu, jaki zrodziła brazylijska scena: HOLOCAUSTO!
Wojtuś: Hails! Dzięki, że zgodziłeś się na wywiad. Jest to prawdopodobnie jeden z pierwszych wywiadów dla polskich maniax!!! Czy możesz przybliżyć naszym czytelnikom początki Holocausto? Jaki cel przyświecał wam na początku?
Valerio Exterminator: Cieszę się, że mogę odpowiedzieć na te kilka pytań do Chaos Vault. Holocausto powstało z marzeń brazylijskich nastolatków z lat 80, by stworzyć rockowy zespół. W 1984 poznałem (czyli Valerio przp.) Rodrigo Fhurer’a. W tym czasie starałem się sformować swój własny zespół a Rodrigo wyglądał na prawdziwego rokendrollowca. Postanowiliśmy, że razem uderzymy na pierwszą edycję odbywającego się właśnie Rock in Rio. Kilka miesięcy po tym wydarzeniu znaliśmy się już tak dobrze, że postanowiliśmy założyć własną heavy metalową kapelę. Jednak nastąpiła nieoczekiwana zmiana planów. Gdy zobaczyliśmy sceniczny debiut Sepultury postanowiliśmy porzucić heavy metal na rzecz bardziej brudnych i obskurnych dźwięków. Wtedy muzyka służyła jako swoisty manifest swoich poglądów, żyliśmy we mgle byłej dyktatury, a w naszym mieście Belo Horizonte krzewił się duch chrześcijaństwa. Gdy wychodziłeś na ulice z długimi włosami, podartymi spodniami z sińcami ubrany w koszulkę zespołu to na pewno napotkałbyś policjanta bądź klechę, który dałby Ci broszurę zapraszającą Cię na nabożeństwo.
W.: W 1987 ukazało się Campo de Extermínio, prawdziwe opus magnum dla war metalowych maniaków. Będąc wtedy nastolatkiem, spodziewałeś się, że album ten odniesie tak spory sukces?
V: Nie, nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że tak się stanie. W miejscu wysokich oczekiwań nie było pewności, czy nasza muzyka i War Metalowy styl zostaną zaakceptowane, ponieważ w tamtym czasie największe zapotrzebowanie było na Death Metal.
W.: Jakie zespoły inspirowały Cię wtedy najbardziej?
V: Slayer, Sodom, Ratos de Porão, Sepultura, Hellhammer, Celtic Frost, Discharge, SOD, Possessed.
W.: W wywiadzie dla Cult to Our Darkest Past wspomniałeś, że przy wydaniu debiutanckiego albumu otrzymałeś list od kogoś z Polski. Ta osoba musiała być prawdziwym maniakiem. Pamiętasz treść listu?
I co się okazało moi mili? Valerio jak na prawdziwego maniaka przystało, trzyma dalej każdy list, który przyszedł do niego! Był na tyle miły, że przysłał mi nawet jego foty. Jak widać na załączonym obrazku poniżej kogoś już dawno korciło, by zrobić z chłopakami wywiad i wyciągnąć trochę promo staffu hehe. Oczywiście chłopaki w zamian otrzymaliby trochę polskiego rzępolenia. Czy doszło do jakiegoś kolabo? Sam Valerio twierdzi, że nie pamięta czy coś mu odpowiedział hehe. Może czyta to właśnie nadawca tego listu? Niech się odezwie i powie, czy dostał jakąś laurkę.

W.: Na początku w Holocausto używaliście nazistowskiej symboliki, by szokować ludzi. Czy mieliście z tego powodu problemy? Czy uważasz, że był to dobry ruch, aby używać swastyk itp. ?
V: Mieliśmy z tym problemy, nawet ciągną się one do teraz. Dawno temu otrzymaliśmy nawet list z Rio de Janeiro, (miasta, z którego pochodzi zespół Dorsal Atlantica) zapraszający nas do przyłączenia się do nazistowsko-faszystowskiej organizacji. Więc wyjaśniliśmy, że naszą tematyką jest WOJNA, a nie sam nazizm. To była nasza jedyna relacja z nazizmem, przeszukiwanie historycznych faktów i przekształcanie ich w teksty muzyczne. Po dziś dzień dalej widzimy komentarze garstki osób, które upierają się, że jesteśmy naziolami. Brak informacji nie sprawia, że tak myślą, więc musi to ich indywidualna ignorancja. Nie używaliśmy swastyk jako strategii marketingowej, używaliśmy ich, ponieważ na scenie odgrywaliśmy postacie nazistowskich żołnierzy, a prawdziwi żołnierze nosili swastyki. Jak niby mieliśmy ich udawać bez odpowiedniego ubioru?
W.: Biorąc pod uwagę obecną sytuację (mówię teraz o tym całym ruchu SJW), czy odważylibyście się użyć swastyk w dzisiejszych czasach? Nie obawiasz się, że ktoś z Antify odkryłby, że posługiwaliście się kiedyś tą symboliką i mogą blokować wam koncerty? Przez ich akcje odwołano wiele występów z różnych powodów.
V: Nie boimy się. W 2016 zagraliśmy w Niemczech, w Berlinie, na Nuclear War Now Fest i obyło się bez żadnych problemów. W Brazylii od jakiegoś czasu zbrodnią jest jakiekolwiek odnoszenie się do nazizmu, więc nawet gdybyśmy nadal reprezentowali postaci tylko na scenie ze swastykami, moglibyśmy odpowiedzieć za to przed sądem.
W.: Jak wyglądały wasze pierwsze koncerty na żywo? Jakieś ciekawe anegdoty z trasy?
V: Nasz pierwszy koncert (1986) odbył się w małym miasteczku Jeceaba. Graliśmy tam, ponieważ po Rock in Rio niektórzy właściciele nocnych klubów chcieli zareklamować swój biznes, a my chcieliśmy zarobić trochę kasy. Tylko ten pomysł może wyjaśnić, jak ekstremalny zespół metalowy zatrzymał się w nocnym klubie tańca, hahahahaha.
Właściciel o mało nie dostał zawału, gdy wszedł do naszej garderoby i zobaczył nas obwieszonych pasami z nabojami i wielkimi pieszczochami. Pamiętam, że w mieście było wtedy sporo naszych znajomych. Była to jednak pokojowa okupacja, w latach 80. tylko rokendrollowcy, hipisi i metale mieli długie włosy. Spora grupa kudłaczy na pewno wzbudzała spory respekt wśród mieszkańców miasta.
A właśnie, graliśmy wtedy na zaproszenie zespołu Freax, którzy poprosili nas, abyśmy otworzyli ich koncert.
W.: Rok 1988 stał pod znakiem wielkich zmian. Następne albumy były inne. Czy uważasz, że był to dobry wybór, aby zmienić styl muzyczny?
V: Według Rodrigo Fuhrera, po odejściu Armandinho i mnie (czyli głównego kompozytora) z zespołu, trudno było znaleźć kogoś poruszającego się w podobnym stylu, więc nowy gitarzysta zapoczątkował nowy kierunek. Również w tamtych latach zespoły takie jak Voivod, Celtic i inni wprowadzały pewne zmiany w swoim stylu, co mogło również skłaniać inne grupy do eksperymentów.
W.: Z którego albumu jesteś najbardziej dumny i dlaczego? („Campo de Exterminio” się nie liczy hehe)
V: Skąd wiesz, że to „Campo de Extermínio”? Co to za czary? Hahahaha! To z „Campo de Extermínio” jesteśmy najbardziej dumni i składa się to z wielu różnych powodów. Pozwól, że przytoczę główne:
-
Byliśmy jedną z pierwszych kapel, która odłożyła te wszystkie szatany na bok i zajęła się tematyką wojny.
-
Byliśmy jedynym zespołem, który po kompilacji Warfare Noise nagrał całą płytę w języku portugalskim. (Jeśli jakimś cudem nie znacie tej kompilacji, to marsz nadrabiać! — przyp. Wojtuś)
-
Okładka „Campo de Extermínio” wyraźnie wskazywała tematykę tego albumu, czyli nazizm.
-
Belo Horizonte Overdose, Sepultura, Chakal, Mutilator, Sarcófago były hordami pierwszej fali ekstremalnego metalu. Holocausto jako jedyne wydało solowy album, Campo de Extermínio, z dwoma doskonałymi wokalistami: Rodrigo Fuhrerem i Andersonem Guerrilheiro.
Dodając do tego wszystkie te szokujące rzeczy, jak liryki poruszające nazizm wraz z okładką i śpiewy w naszym ojczystym języku, sprawiają, że nigdy nie wyrzekniemy się naszej bezwarunkowej miłości do naszego dziecka, jakim jest „Campo de Extermínio”.
W.: W czerwcu 2016 roku Holocausto powróciło z „War Metal Massacre”. Kurwa mać, ale to był strzał oraz wielki powrót do korzeni. Jakie uczucia towarzyszyły wam podczas nagrywania tej epki?
V: W tamtych latach byliśmy gotowi nagrać nowy album jako war metalowe trio: Rodrigo Fuhrer (perkusja / wokal), Anderson Guerrilheiro (bas / wokal) i ja (gitara / wokal). Niestety, Rodrigo opuścił zespół, więc spędziliśmy kilka lat na poszukiwaniu nowego perkusisty. Udało się nam zagrać trzy koncerty z Guilherme Krugerem („nowy perkusista”). Niestety, potem również i on odszedł, a prace nad nowym albumem zostały wstrzymane.
Jednak po jakimś czasie Rodrigo ponownie zasilił nasze szeregi, i wpadliśmy wtedy na pomysł reaktywowania naszej grupy w pierwotnym składzie. Rozpoczęliśmy wtedy poszukiwania Nedsona Warfare, naszego perkusisty, który udzielał się między innymi na kompilacji Warfare Noise.
Gdy zebraliśmy się już do kupy, Rodrigo stwierdził, że lepiej będzie wstrzymać się z nagrywaniem nowego albumu i wrócić do samych początków Holocausto. Postanowiliśmy więc nagrać od początku nasze pierwsze trzy piosenki: Massacre (taśma demo), Destruição Nuclear i Escarro Napalm (Warfare Noise). Zainspirowani oryginalnym, brudnym i agresywnym stylem, dograliśmy trzy nowe utwory: Eu Sou a Guerra, Corpo Seco i War Metal Massacre.
Podczas nagrywania nie mieliśmy wątpliwości — to był powrót do korzeni, do naszego pierwotnego stylu, który mogliście usłyszeć na kompilacji Warfare Noise.
W.: Tak jak wspominałeś wcześniej. W listopadzie przyjechaliście do Niemiec na festiwal NWN. Wciąż pamiętam ten niesamowity występ! Co sądzisz o europejskich maniakach? Są bardziej brutalni niż brazylijscy hehe?
V: Cóż mogę stwierdzić — nastolatkowie w naszym kraju na przestrzeni lat mocno się zmienili. Niektórzy jako dorośli dalej prowadzą zawadiackie życie, niektórzy się pożenili, inni zaś zaprzeczają, jakby kiedykolwiek mieli coś wspólnego z metalem za czasów bycia szczylem, a niektórzy nawet się nawrócili.
Tak więc, jakby nie patrzeć, nastąpił moment przejściowy między żądnymi przygód nastolatkami z lat 80., a obecnymi z lat 2000. Niektóre młodsze kuce uważają, że cała nasza ideologia „flaga”, której broniliśmy, jest zwykłą pozeriadą. Tak więc część z nich stara się narzucać swoje własne standardy, tak jakby byli jakimiś wojskowymi bądź religijnymi fanatykami. Co to za kurwy?!
Więc po tym wprowadzeniu (hehehe) — jakie było pytanie? (hehehe) Ahhh, tak, europejscy maniax. Cóż, nie zmienili się przez te dziesięciolecia, po prostu z nastoletnich maniaków wyrośli na dorosłych. Jest to trochę szalone, ale również ich świadomy wybór.
W.: Rozważacie powrót do Europy? Jest jeszcze tyle miejsc do zbezczeszczenia!
V: Tak, dogadujemy się właśnie z Alessio z Etrurian Legion Promotion, więc kto wie, co przyniesie 2019, prawdopodobnie zagramy kilka sztuk we Włoszech i innych krajach.
W.: Nakładem NWN niedawno ukazało się demko „Guerra Total” i bez żadnych niespodzianek ono również jest niezłym strzałem w pysk. Kiedy zamierzacie wreszcie uderzyć z nowym długograjem?
V: Pracę nad nowym albumem Diário de Guerra zostały niedawno ukończone. Odpisując na twoje pytania, właśnie słucham tego albumu, płyta z całym mixem i masteringiem wreszcie trafiła w moje ręce. Mamy nadzieję, że płyta trafi do Nuclear War Now jeszcze w listopadzie.
W.: Jak właściwie układa się wasza współpraca z Nuclear War Now?
V: Nasza partnerstwo układa się najlepiej jak tylko może, jesteśmy zaszczyceni, że możemy być w stajni NWN. Zespół zaczął piąć się ku górze, gdy nawiązaliśmy współpracę z głównodowodzącymi NWN. (Konishe i jego partner) Wszystkie nasze podziękowania i pochwały dla tego duo nie będą przesadzone, ponieważ po premierze War Metal Massacre i naszym show na Nuclear War Now fest, zespół ponownie zaistniał w Europie i USA. Dostaliśmy wiele propozycji od różnych producentów i właśnie je rozpatrujemy, by w przyszłym roku rozpocząć koncertowanie poza kontynentem południowoamerykańskim.
W.: Jak oceniasz dzisiejsze brazylijskie podziemie?
V: Mamy naprawdę wiele świetnych zespołów, ale tylko niektóre trzymają się starej południowoamerykańskiej szkoły grania. Jasne jest trochę zespołów ze znakomitymi gitarzystami, basistami, perkusistami i wokalistami, ale niewiele z nich zachowuje oryginalność w swoich kompozycjach. W pewnym momencie pomiędzy latami 80. a obecnymi południowoamerykański styl został zastąpiony przez kompozycje, które przypominają i pasują bardziej do zespołów z Bay Area lub Niemiec. Niektóre kapele jednak nie zatraciły ducha Ameryki Południowej: Death Yell (Chile) Gore (Peru), Mercy Killing (Br), Sepulchral Voice (Br), Sextrash (Br), Genocidio (Br), Vulcano (Br) i Em Ruínas (BR) .
W.: Słuchasz coś z polskiego metalu?
V: Sim, Behemoth, Vader, Azarath, Mgła, Alastor.
W.: Czy chciałbyś znów być nastolatkiem i zacząć wszystko od początku?
V: Hehehehehehehehehe, pewnie robiłbym to samo gówno. No, może z większą intensywnością. Lepiej jest podążać już obraną ścieżką i nie zawracać.
W.: Jak maluje się przyszłość Holocausto?
V: 2019 tak jak wspominałem, maluje się bardzo dobrze. Zamierzamy spędzić, co najmniej 10 dni w Europie bądź USA, dając kilka koncertów. (Możliwe, że będzie to 5 występów) Jesteśmy również zaangażowani w inne projekty z takimi zespołami jak: TEST, GOATPENIS, MUTILATOR, SEXTRASH i SEPULCHRAL VOICE. Przyszły rok będzie więc mocno intensywny, spodziewajcie się różnych kompilacji oraz splitów, oczywiście każdy materiał będzie zawierał nieopublikowane dotąd utwory.
W.: I tym sposobem dotarliśmy do końca. Dzięki za poświęcenie swojego czasu. Ostatnie słowa należą do Ciebie. HAILS!!!
V: Chcę Ci podziękować w imieniu Holocausto za możliwość wypowiedzenia się na łamach CHAOS VAULT. W imieniu całego zespołu obiecuję, że nasze kolejne wydawnictwa będą opatrzone stemplem war metalu z lat 80. Mam nadzieję, że uda mi się spotkać polskich maniaków na którymś z koncertów w Europie.
Ślę uściski oraz wiadomość: War metalowi żołnierze raz jeszcze rozpoczną swój bezlitosny marsz, niosąc ze sobą furię lat osiemdziesiątych, w formacji, która dała wam „Campo de Extermínio”!










