Skip to main content

Wydawca: Selfmadegod Records

Nie wiem czy chłopaki z HIV wiedzą, ale tę nazwę zaklepał sobie dawno temu jeden zespół, ale ostatecznie zmienił ją na inną. Na Guns N’ Roses.

Taka ciekawostka, a teraz lecimy z polskim zespołem o nazwie HIV. Muzycy, którzy go tworzą z pierwszej łapanki nie są. Jakoś wcześniejszy materiał przeszedł mi koło nosa, ale dwójeczka już trafiła w me żądne grindu łapska. „The Bright Side of Everything” to dokładnie taki właśnie grind jaki lubię i jakiego potrzebuję. Totalnie odschoolowy, z numerami krótkimi – ale nie zbyt krótkimi, z pierdolnięciem, bujnięciem i czym tam jeszcze chcecie. HIV uderza w totalnie oldschoolową nutę – Terrorizer, Defecation, wczesny Napalm Death czy Extreme Noise Terror kłaniają się w pas. Ten album trwa niewiele ponad kwadrans, zamyka się w osiemnastu numerach – innymi słowy mamy przepis na zajebisty albu grindcore’owy zagrany idealnie pod mój gust. Żadnych intr, przeszkadzajek, sampli – po prostu czyste grindowe hopsasa, kto nie skacze ten jest luczyk i inne takie historie. Czysty żywioł, choć oczywiście oryginalności tutaj za grosz – za to zabawa przednia. I o to przecież chodzi w tym graniu, prawda? Więc jeśli się zastanawiacie, czy warto sięgnąć po HIV – oczykurwawiście.

Bo z tym albumem jest jak z Waszym pierwszym razem – szybko, krótko, nie wiecie nawet kiedy się skończyło, ale generalnie było fajnie i chętnie byście to powtórzyli.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. More Room for Your Stuff
2. Spend Time with Friends
3. Develop Your Hobbies
4. Buy Yet Another Band Shirt
5. The Whole Bed’s for You
6. No Cleaning After Anybody
7. You Watch What You Want
8. Peace and Quiet
9. Drink as Much as You Like
10. No More Parent-Teacher Meetings
11. Play Your Music in the Car
12. Don’t Have to Share a Box of Chocolates
13. Focus on Your Career
14. Get Home Late
15. Sleep Long
16. Don’t Have to Listen
17. Don’t Have to Talk
18. Be Yourself for Yourself
Oracle
17138 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj