Skip to main content

Wydawca: Under The Sign Of Garazel

I po raz kolejny trafia mi się split wtłoczony na siedem cali czarnego wosku. Tym razem padło na dwa hordes, których dawno nie słuchałem, czyli: Hell’s Coronation oraz Dead Dog’s Howl. Mieszanka to iście piwniczna i gdy tylko wymieniasz same nazwy, czujesz w powietrzu unoszącą się woń pleśni… Więc jedziemy.

Ostatni raz z Hell’s Coronation miałem do czynienia przy – a jakże! – splicie z Cadaveric Possession. Wtedy też muzyka pomorskiego duo przypadła do mojego spaczonego gustu idealnie (jak z resztą wszystko co wydali). Charakterystyczna pleśń i woń rozkładających się ciał od zawsze unosiła się w ciemnej piwnicy, gdzie Coffincrusher i Zepar odgrywali swoje hymny ku czci diabła i śmierci w rytm black/doom metalowych walcy. I nie inaczej jest i tym razem. Ten czarci, trupi jad jest nadal gęsty jak czarna posoka lejąca się z ludzkiego ścierwa. Nadal jest ciężka jak woń rozkładających się ciał i nadal jest czarna, jak najczarniejszy black metal. W tym jednym kawałku Hell’s Coronation jednak zdaje się być mi bardziej, hm…, przystępny. I o ile jebie tutaj piwnicą na metry, tak kawałek wchodzi niemal tak dobrze, jak spirytus na cmentarnym grobie pity przy blasku czarciego księżyca. Nie jest to bynajmniej zarzut. Wręcz przeciwnie. Obecny czarny klawisz, który gdzieś pomiędzy kolejnymi wyziewami Zepara a smolistymi bębnami Coffincrushera przebija się do słuchacza, stanowi wyśmienite tło do czarnej, cmentarnej procesji, która sunie powoli przed siebie niosąc za sobą przesłanie od diabła i śmierci. Wjechał mi ten kawałek naprawdę mocno, a brzmienie z winyla dodatkowo podbiło klimat, przynosząc wrażenie chłodu bijącego z trupiej krypty.

W przypadku Dead Dog’s Howl sprawa nie jest dla mnie taka oczywista. Jak na razie mam za sobą tylko demo „Mausoleum of Confessed Thoughts” z 2020 roku, debiut zaś nadal leży i czeka na odsłuch (Dawid z Fallen Temple powiesi mnie za to za jaja), a co za tym idzie nie wiem jaki progres czy też regres dokonał się w tym zespole. Patrząc z perspektywy czasu i nastu odsłuchach, Dead Dog’s Howl nie zrobiło żadnego postępu… Tak, dokładnie czytacie. Żadnego postępu. Czy to jest zarzut? Kurwa, jasne że nie! Toż to tylko i wyłącznie komplement w tym wypadku! Słuchając tej surowej i ohydnej formy black metalu człowiekowi wraca wiara, że black metal jest jednak tam, gdzie być powinien: czyli w piwnicy. W korzeniach, gdzie jego prymitywna i najbardziej ohydna forma ma właśnie taką pozostać. Gdzie diabeł jest czczony, a katolskie ścierwo gnębione i palone na stosie. Jasne, nie każdemu zapewne wjedzie ta formuła, którą Dead Dog’s Howl czci. Prymitywizm tych dwóch utworów jest miejscami dla zwykłego słuchacza wręcz odpychający i asłuchalny, ale na tym polega właśnie sztuka tego trio. Na pewno jeden element robi tutaj największą robotę: wokal. Jest kurewsko oślizgły, zły i opętany na tyle, że podpisanie krwawego paktu z diabłem staje się tylko formalnością. Tak oto proszę państwa w tym kraju gra się Grecję na nowo. 

Mocny split. Oba hordes pokazały, że black metal nadal siedzi w piwnicy. Czci diabła, rozpustę i pluje na cukierkowe, gówno black metalowe trendy. I że tak zacytuję: Hails to the Morbid Void Metal Cult!

Ocena: 8/10

Lista utworów:

Hell’s Coronation

  1. Diabolical Venom

Dead Dog’s Howl

  1. Seven Whorish Mothers
  2. Bloody Pact
Łysy
990 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Lust of Decay „Entombed in Sewage”Recenzje

Lust of Decay „Entombed in Sewage”

OracleOracle5 grudnia 2025
Königreichssaal „Loewen II”Recenzje

Königreichssaal „Loewen II”

OracleOracle4 grudnia 2025
Funeral Vomit > Upheaval of Necromancy
Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”Recenzje

Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”

OracleOracle3 grudnia 2025

Skomentuj