Skip to main content

Grzebiąc po distrach, znalazłem twór, który nazywa się Hanzaisha. Moją uwagę przykuły wtedy dwie rzeczy: grają war metal! Po drugie, znajdował się tam dopisek „4444”, o którym później wspomniano w wywiadzie. Nie jest to w żadnym wypadku muzyka przebojowa, modna, a nawet odkrywcza, ale swój obowiązek w postaci łatwo przyswajalnego łomotu spełnia. Zapraszam!

Wojtuś: Cześć! Witam w Chaos Vault. Na Hanzaishę trafiłem zupełnie przypadkiem, przeglądając katalog niemieckiej wytwórni Iconoclasm Conquest. Od razu moją uwagę zwrócił opis: war metal prosto z Japonii. Czy możesz krótko opowiedzieć, co oznacza dla ciebie Hanzaisha i kiedy powstała?

BLACK INFESTATION: Nazwa zespołu, Hanzaisha, w języku japońskim oznacza „przestępcę” albo „sprawcę”. A sam dźwięk i styl zespołu to dla mnie nic innego jak: „grać szybko, brutalnie, bestialsko i ultra-chaotycznie – hiperszybki bestial black metal”.

Hanzaisha powstała w 2023, gdy byłem w pierwszej klasie liceum, jako „sataniczny” crust punk/black thrashowy projekt pod nazwą Gouniromech. W składzie były dwie osoby: ja jako multiinstrumentalista odpowiadający też za wokale oraz mój kumpel ze szkoły, jako drugi gitarzysta.

Rok później, gdy ukończył szkołę, straciłem z nim kontakt, a zespół zawiesił działalność. W tym czasie wiele osób chciało, żebym grał dalej, więc połączyłem siły z Alcoholizerem, wokalistą Disisto, który objął rolę perkusisty, i razem zdecydowaliśmy pójść w mroczniejszym kierunku niż Gouniromech.

Nazwa została najpierw zmieniona na Oumech, a ostatecznie w 2024 roku na obecną – Hanzaisha.
Alcoholizer musiał odejść z powodu problemów zdrowotnych, ale ja nadal mam energię i chęć tworzenia bestialskich dźwięków w duchu war metalu.

W: Na stronie wytwórni, w opisie wydawnictw, pojawiają się również takie określenia jak JAPAN 4444 czy Biwako Street Cult 666. Zakładam, że to pierwsze nawiązuje do kontrowersyjnego w niektórych kręgach Circle of 4444 Reich, skupiającego w Azji projekty war metalowe, black metalowe, grind i power electronics. Czy jesteś częścią 4444?

B.I: Wybrałem „War Metal Japan 4444”, bo brzmiało to dla mnie bardziej japońsko i miało większe znaczenie niż standardowe „666”, zwykle kojarzone z satanizmem. (W Japonii liczba 4 jest uważana za pechową, ponieważ brzmi tak samo, jak słowo oznaczające „śmierć” – przyp. Wojtuś)
Jednak łatwo było to pomylić z tamtym kolektywem. Nie chcąc być z nimi utożsamiany i chcąc pozostać bliżej tradycyjnego black metalu, ostatecznie zdecydowałem się na prostsze „War Metal Japan”, bez żadnych cyfr.
Nie, nie jestem związany z tą grupą ani z jej ideologiami.

W: Biwako Street Cult 666, to jak mniemam ukłon w stronę Ross Bay Cult. Czy Biwako skupia jakieś inne zespoły? I co możesz powiedzieć o tym „ulicznym kulcie”?

B.I: Tak, to zdecydowanie japońska adaptacja słynnej nazwy Ross Bay Cult!
Ale „Biwako” to nie kolektyw zespołów – chodzi o największe jezioro Japonii, Biwa, które znajduje się w prefekturze Shiga, gdzie Hanzaisha działa.

Część „street cult” została z kolei zainspirowana przez określenie „street metal”, którego używa Abigail na opisanie swojego stylu w black metalu.
W skrócie: wziąłem „Ross Bay Cult”, zamieniłem „Ross Bay” na „Biwako Street” i wyszło: Biwako Street Cult.

W: Co możesz powiedzieć o obecnej scenie black metalowej w Japonii? Przesadnie duża, to ona nie jest, prawda? Możesz podrzucić kilka nazw, które warto sprawdzić?

B.I: Powiedziałbym, że Japonia ma szanowaną scenę black metalową, głównie dzięki wczesnym dokonaniom pionierskiej kapeli pierwszej fali black metalu – Sabbat, która stąd pochodzi. Obecnie niewiele zespołów gra w tym stylu, ale mimo to zyskują szacunek u undergroundowych fanatyków.
Kilka nazw, które warto znać: Abigail, Sabbat, Sigh, Endless Dismal Moan, Evil, Manierisme i Barbatos.

W: Hanzaisha nie istnieje jeszcze dwóch pełnych lat, a na koncie ma już: 4 dema, jeden pełniak i jedną EPkę. Uważasz się za tak płodnego muzyka? Nie boisz się wypalenia?

B.I: To wcale nie takie cliché, haha! Wydaję tyle nowej muzyki, bo mam mnóstwo energii i pasji do tworzenia – to przychodzi zupełnie naturalnie. Nieraz chciałem lepiej rozplanować premiery, ale ekscytacja tym, co tworzę, sprawia, że nie potrafię czekać, aż materiał ujrzy światło dzienne. Może to problem, haha… Ale nie wynika to z egoizmu, tylko z mojej entuzjastycznej natury.

Rozumiem jednak, co masz na myśli, jeśli chodzi o wypalenie. Dlatego pozwalam nowym nagraniom trochę „dojrzeć”. Przykładowo: mam pomysł na kompilację nagrań i demo planowane na 2026 rok, ale dam temu czas, bym mógł je naprawdę dopracować za kilka miesięcy. To mój sposób, by nie wpaść w pułapkę wypalenia.

W: Okładki, tytuły i kolorystyka twoich wydawnictw mocno kojarzą się z takimi hordami jak: Conqueror, Proclamation czy Antichrist Siege Machine. Najważniejszy zespół war metalowy w twoim życiu to…?

B.I: Hail Blasphemy!

W: Podobno masz już za sobą pierwszy i zarazem ostatni występ na żywo. I to nie byle jaki, bo otwierałeś koncert Deiphago! Słyszałem, że tamtego wieczoru pojawiło się sporo problemów. Możesz krótko opowiedzieć, co się wydarzyło i dlaczego nie planujesz już więcej grać na żywo?

B.I: Nie powiedziałbym, że było „pełno problemów” – w gruncie rzeczy to były raczej drobiazgi. Chodziło głównie o drobne problemy podczas soundchecku i pewne kłopoty z timingiem, ale cała reszta koncertu przebiegła bardzo dobrze. To było zajebiste doświadczenie, dzięki któremu poznałem wiele ciekawych osób!
Deiphago, mimo swojego wizerunku, okazali się bardzo wyluzowani. Moenos pomogła też Iron Bludgeon przy organizacji wydarzenia – i również okazała się świetną osobą! Festerdecay to również bardzo spoko ekipa. O BBVGC mądrzejsze o tym nie wspomnieć, bo to dość „szorstko brzmiący” rodzaj „muzyki”, haha… (zajebisty noise btw. – przyp. Wojtuś.)

Szczerze mówiąc, jednak chcę grać więcej koncertów – występ z Deiphago nie będzie moim ostatnim. Dlatego planuję zwerbować perkusistę do występów na żywo. Dzięki temu będę mógł bardziej skupić się na promowaniu siebie poprzez koncerty i docierać do ludzi pocztą pantoflową, zamiast ograniczać się tylko do kręgów internetowych.

W: Teksty z początku były po japońsku, łącznie z tytułami utworów. Skąd nagła zmiana na język angielski? Jest on dla ciebie bardziej plastyczny?

B.I: Zdecydowanie, haha. Japoński bywa trochę zbyt ograniczający pod względem doboru słów.

W: Niektóre z twoich utworów mają mocno antychrześcijański wydźwięk. Jak wiadomo, katolicyzm w żadnej formie nie jest w Japonii popularny. Skąd pomysł na szkalowanie Chrystusa i spółki? Wiem, że w paru kawałkach pojawiają się odniesienia do Buddy, jednak nie stanowił on nigdy głównego dania. Czy uważasz, że każda religia i system wierzeń powinny zostać zniszczone?

B.I: To znowu nie jest takie cliché. Używam antychrześcijańskich motywów w mojej muzyce głównie po to, żeby wkurzyć ludzi i odciąć się od japońskiej sceny alternatywnej, haha! W podobny sposób robiło to wiele klasycznych zespołów black metalowych z lat 80., jak Venom, Hellhammer, Celtic Frost, Bathory czy Sarcófago.
Nie ma to nic wspólnego z chęcią zniszczenia każdej religii czy systemu wierzeń – to byłoby skrajnie absurdalne i zupełnie niepasujące do mojej osoby.

W: Na Metallum widnieje informacja, że obecnie mieszkasz w Brazylii. Planujesz powrót do ojczyzny? Czy to tylko błąd na stronie?

B.I: To raczej błąd na stronie. (zostało już to poprawione – przyp. Wojtuś) Urodziłem się w Japonii. Jestem pół-Brazylijczykiem, ale całe życie wychowywałem się tutaj, w Japonii. Nigdy nie byłem w Brazylii ani w tamtych okolicach.

W: Plany na przyszłość?

B.I: Prawdopodobnie w przyszłym roku powstaną nowa kompilacja ponownie nagranych utworów oraz nowe demo! Drugi EP ukaże się w grudniu w limitowanym nakładzie fizycznym.

W: Ostatnie pytanie: jaki był ostatni album, którego słuchałeś, i ostatnia książka, którą przeczytałeś?

B.I: Ostatnie dwa albumy, których przesłuchałem od dechy do dechy, to będzie: Extinction Protocol Primitive Warfare i Into The Eye Of Satan Deiphago.
Ostatnia książka, którą przeczytałem, to brazylijska publikacja o Michaelu Jordanie pod tytułem Nunca deixa de tentar, co oznacza „Nie przestawaj próbować”.

W: Dzięki! Ostatnie słowo należy do ciebie!

B.I: HAILS! BIWAKO STREET CULT 666

Wojtuś
368 tekstów

Może nie recenzuję dobrze, ale za to nie znam się na muzyce.

Forked Tongues: „…patrząc na dzisiejszy black metal tęsknię do czasów, gdy wszystko było może mniej profesjonalne, gorzej zagrane i bardziej naiwne, ale czuło się prawdziwe intencje.”Wywiady

Forked Tongues: „…patrząc na dzisiejszy black metal tęsknię do czasów, gdy wszystko było może mniej profesjonalne, gorzej zagrane i bardziej naiwne, ale czuło się prawdziwe intencje.”

OracleOracle24 listopada 2025
Loathfinder: „Black metal jest jedną z niewielu rzeczy w życiu, które traktuję śmiertelnie poważnie.”Wywiady

Loathfinder: „Black metal jest jedną z niewielu rzeczy w życiu, które traktuję śmiertelnie poważnie.”

OracleOracle20 października 2025
Rvbber VVitch wywiad
Rvbber VVitch „Seks jest jednocześnie rytuałem, transgresją i mocą. To piec twórczej energii…”Wywiady

Rvbber VVitch „Seks jest jednocześnie rytuałem, transgresją i mocą. To piec twórczej energii…”

WojtuśWojtuś22 września 2025

Skomentuj