Wydawca: Hell Headbangers Records
Hammr to chyba jedna z tych grup, co chce się załapać na falę popularności black/speed metalu jaka przybrała na sile po wybiciu się Midnight. Jak im idzie?
To znaczy, jak jemu idzie – bo Hammr to one man band. Pan J. Hammer, znany między innymi z Demona (to był bardzo fajny speed metal, tak fajny że miałem wypadek samochodowy akurat gdy ich krążek kręcił się w odtwarzaczu). W przypadku Hammr nacisk położono jednak na zdecydowanie więcej elementów black metalu – przede wszystkim jeśli chodzi o brzmienie. Produkcja jest raczej syfiata, zapiaszczony wokal, potencjometr na full i zapierdalamy przed siebie. Sęk w tym że to zapierdalanie jest dość jałowe – album przelatuje i tyle. Podejrzewam, że gdyby produkcja była jednak czytelniejsza to „Eternal Possession” weszło by mi zdecydowanie lepiej. Z uwagi na chamski sound wszystkie numery na tym krążku zlewają mi się w całość, a przecież moim zdaniem siłą black/speed metalu powinna być głównie prymitywna chwytliwość. Ona tutaj jest, tylko trzeba się maksymalnie wsłuchać w dźwięki generowane przez Hammr, a to kurwa nie jest aż tak proste. Jak widać, można celowo zepsuć brzmienie, żeby było lepiej, a jednak jest gorzej. Ot paradoks.
Tak że mimo najszczerszych chęci nie mogę zarekomendować Wam tego wydawnictwa. No chyba, że jesteście na tyle cierpliwi, że chcecie wgryzać się w każdy dźwięk żeby coś z tego wyłuskać.
Ocena: 5/10
Tracklist:
| 1. | Forces of Sin | ||
| 2. | Ritual Desecration | ||
| 3. | Seeping Chalice | ||
| 4. | Cascading Lustful Void | ||
| 5. | Suspicion | ||
| 6. | Negative Shift | ||
| 7. | Eternal Possession | ||
| 8. | Ceremonial Spite | ||
| 9. | Torment Prevails Again |




