Wydawca: Osmose Productions
Hammerfilosofi było jednym z moich prywatnych odkryć 2023 roku. Niestety, nie przeszło jakoś wyjątkowo szerzej, ale liczę że zmiana labelu na najzwyczajniej w świecie większy i bardziej wpływowy (niczego nie ujmując ATMF) wpłynie pozytywnie na ich przyjęcie na scenie światowej.
Oczywiście poza muzyką. Przecież gdyby nie muzyka – nie byłoby się czym pałować przecież, choćby ich wydał sam Szatan. Muzyka natomiast w dalszym ciągu jest doskonała. Norwesko – włoski duet kroczy dalej ścieżką zindustrializowanego black metalu. Nie wiem, jak to się ma w odniesieniu do EPki, bo ta dziwnym trafem przeszła mi koło nosa – taki jestem wygodny, że jak nie dostanę promo to tkwię w niewiedzy. Natomiast w zestawieniu z debiutanckim „The Desolate One” najnowsza „Signum” nie niesie żadnych zmian stylistycznych. Hammerfilosofi nadal hołduje podejściu do black metalu z jednej strony mniej popularnemu, gdyż wykutemu onegdaj przez Zyklon B, Thorns i Mysticum, a zaktualizowanego choćby przez Kommandant czy Disiplin. Myślę, że możecie też usłyszeć tu również wpływy „Chimery” czy „Rebel Extravaganza” – tak w sferze formy jak i brzmienia – chropowatego, nieprzyjemnego, mechanicznego.
Z drugiej strony – ta muzyka jest cholernie ortodoksyjna w swoim przekazie i duchu. Jest agresywna i bezlitosna. FCCM odpowiadający tutaj za wokale brzmi jak jakiś nawiedzony eschatologicznymi wizjami kaznodzieja – przywódca. Szczególnie, że „Signum” cechuje taki totalitarny posmak, jak też poczucie bliskiego upadku obecnego porządku i zaprowadzenia na jego gruzach nowych praw. Co tylko potwierdzają nietzscheańskie w swej wymowie teksty (a przynajmniej na ile potrafię je zrozumieć). Potwierdza to tylko, że w tym zespole nie ma przypadków – koncept zarówno muzyczny jak i liryczny jest przemyślany i jak dla mnie spójny. Ani przez moment trwania „Signum” w to nie wątpię – muzyczny obraz czasów ostatecznych zgotowany przez Hammerfilosofi przemawia do mnie od pierwszej do ostatniej sekundy. I nie dziwię się ani trochę, że zostali wyłowieni przez Osmose Productions, wytwórnię która trzydzieści lat temu z okładem wydawała kamienie milowe dla gatunku. Ta płyta może i nie jest kamieniem milowym, ale w zalewie płyt przeciętnych i nijakich zdecydowanie się wybija ponad wiele, wiele innych.
Ja już czekam, aż „Signum” ukaże się, bo to jeszcze kilkanaście dni. Natomiast wiem, że to będzie zakup obowiązkowy. Do końca roku jeszcze zostaną dwa miesiące, ale jest to kolejny bardzo mocny punkt z gatunku black metal. I metal w ogóle. Nie przegapcie Hammerfilosofi.
http://www.osmoseproductions.com/
https://www.facebook.com/hammerfilosofi





